Idę na pocztę wysłać pismo do sądu. Ostatni dzień przed terminem. No bo wiadomo, sąd może mi odpowiedzieć na pismo po 3 (słownie: trzech) miesiącach, ale petent musi to zrobić w ciągu 7 dni. A jak nie to wniosek oddalony i znowu czekaj 3 miesiące.
No więc idę do najbliższego urzędu pocztowego. A dla mnie urzędy pocztowe są jak dworce kolejowe. Ten sam beton. Nigdy nie wiem co może mnie tam spotkać.
No więc idę. Wchodzę na Garbarską. I już widzę w oddali... kolejkę. A jak! Jest poczta. Jest kolejka. Na zewnątrz 6 osób. W środku 3. No to staję i czekam. Kolejka się przesuwa. 3/3 stanowisk działa. Dość nietypowe. Zwykle działa jedno, reszta pije kawę.
W końcu podchodzę do okienka. Podaję kwit na polecony. Podaję list. Znaczki już naklejone. Kwota wyliczona.
-Nie może Pan wysłać listu poleconego ze znaczkami.
-Jak to nie mogę?
-Od 1 maja tego roku nie można. Naklejana jest naklejka. Znaczki są tylko na kartki świąteczne.
-A jak napiszę na poleconym "Wesołych Świąt!" to przejdzie?
-Niestety nie.
-No to nie będę sądowi nic życzył. Wie Pani, że tam pracują same żmijosmoki?
-8,70 się należy.