Miesiąc temu odkręcając jedną z lamp w Królestwie Bez Kresu moją uwagę zwrócił fragment obudowy. POLAMP. Cena detaliczna 2250 zł. Najbardziej jednak: MADE IN POLAND. Tak zresztą z wszystkimi przedmiotami, które zastaliśmy w lokalu. Wszystko było wyprodukowane w Polsce. Pamiętam, że chwilę podumałem nad tym, zrobiłem zdjęcie i wróciłem do pracy.
Tymczasem minął miesiąc i dziś o tym, o czym myślałem wtedy w KBK, mówi coraz więcej osób. Przywykliśmy do globalizacji. Dzisiejsi trzydziestolatkowie nie pamiętają już innego świata. A w spokojnych czasach łatwo wejść w pułapkę zależności. Niech inni za nas produkują. My chętnie kupimy taniochę.
Pandemia kiedyś przejdzie. Ludzie wrócą do normalnego życia. Ale to już będzie inny świat. Ostatni miesiąc przypomniał starą zasadę: "umiesz liczyć - licz na siebie". Włosi zamówili maseczki, Niemcy im je zarekwirowali. No i potwierdziło się to, o czym ludzie tacy jak Jacek Bartosiak mówią od lat - że produkcja, łańcuchy dostaw to podstawa. Kto w łatwych czasach oddaje kontrolę innym budzi się w trudnych z ręką wiadomo gdzie.