Obudziłem się wczoraj i usłyszałem za oknem okrzyki. Najpierw były niezrozumiałe. Z czasem jednak stały się wyraźniejsze. Tak, jakby ktoś szedł ulicą i krzyczał przez megafon. "Róbcie zapasy wody. Zostanie odcięta z powodu awarii. Róbcie zapasy wody. Zostanie odcięta z powodu awarii. Róbcie zapasy wody. Zostanie odcięta z powodu awarii..."
W pierwszej chwili byłem dość zdezorientowany i nawet skłonny nalać wody do dużego garnka. Szybko jednak uświadomiłem sobie, że żaden oficjalny komunikat nie byłby ogłoszony w ten sposób. Prędzej otrzymałbym alert RCB. Tak czy owak czas jest dziwny i trudno oddzielić prawdę od fałszu. 10 tygodni wojny minęło niczym jedno mgnienie wiosny. W KBK nieustannie zbieramy dary. Lekcje ukraińskiego wciąż tkwią w fazie planowania. Działań byłoby więcej, gdyby nie moje studia. Dlatego tydzień temu złożyłem wniosek o urlop dziekański. Mam nadzieję, że rozmnoży to mój czas. Oczywiście pewności nie mam, bo ciągle wyskakuje coś niespodziewanego
Ciekaw jestem, co przyniesie maj. Lista pomysłów jest długa, ale już nie raz przekonałem się, że są trzy wartości ontologiczne: byt, niebyt i planowanie. Perspektywy są jednak obiecujące: obostrzenia covidowe znikają, Fundusz Rozwojowy powiększa się, Plac Biskupi zaludnia się, okolica zielenieje. To chyba najlepszy czas na wyjście ze stagnacji...