Postanowiłem nie czekać do kwietnia i pierwsze zabawki do KBK kupiłem z własnych środków. Uznałem, że najlepsze będą drewniane klocki, które (moim zdaniem) nigdy się nie zestarzeją. Dzieci bawiły się nimi sto lat temu, bawią się dziś i będą bawiły za sto lat. To chyba jedna z najbardziej uniwersalnych zabawek w dziejach świata. Można przy niej spędzić sporo czasu konstruując budowle. I w zasadzie nie dotyczy to tylko dzieci. Poniżej moja makieta biblioteki Book Clubu, którą zrobiłem używając wszystkich 140 klocków z zestawu.
Oprócz klocków kupiłem trzy modele samochodów w skali 1:34 (chyba dlatego, że chyba wszyscy chłopcy, którzy kiedykolwiek odwiedzili KBK mieli ze sobą resorówki). Może ktoś rozpozna te modele...
Niestety część stworzonej przeze mnie biblioteki nie przetrwała ataku rakietowego i trzęsienia ziemi. Następnym razem muszę wziąć to pod uwagę.
Ruiny biblioteki okazały się dobrym tłem do dzisiejszego spotkania Book Clubu, podczas którego omawiana była postapokaliptyczna książka Cormaca McCarthy'ego pt. "Droga".