Gdy wszyscy poszli, Królestwo opustoszało, a ja zabrałem się za produkcję Bris Coli to zacząłem sobie nucić. Była to pieśń, od której rozpoczęła się moja przygoda ze starymi pieśniami. "Maliny".
Nie miałem jednak gitary. Nuciłem więc, a potem śpiewałem, a capella. I była to nieco inna wersja, niż ta którą zwykle śpiewałem z gitarą. Postanowiłem to nagrać, aby nie zapomnieć.
Szczerze mówiąc przypomina mi to jakiś taniec z potańcówek tradycyjnych. pewno od razu mi to zidentyfikuje jak już wróci z Francji...
Dla porównania smętniejsza wersja z przedpotopowych czasów: