Uprawiam ostatnio swoistą internetową archeologię. Przeglądam stare filmy, szukam informacji na temat dawno już umarłych projektów. I tak też trafiłem na poniższe nagranie.
Przypomniało mi ono rozmowę z końca stycznia, w której Robert Mazurek zarzucił Krzysztofowi Bosakowi, że nie ma wykształcenia i de facto nie ma dziedziny, w której byłby ekspertem. Bosak odpowiedział, że stworzył Mapę Wydatków Państwa, i że startował w olimpiadach ekonomicznych w liceum. Cóż, trochę słaba linia obrony. Tak jak słabe jest zarzucanie komuś braku formalnego wykształcenia w czasach, w których byle głąb może mieć tytuł naukowy.
Jeśli więc miałbym coś zarzucać kandydatowi na Prezydenta RP z ramienia Konfederacji, to nie brak wykształcenia, ale zbyt łatwe odpuszczanie świetnych projektów. Mam tu na myśli przede wszystkim N44 - klub, który powstał w Warszawie w kamienicy przy Nowogrodzkiej 44. Byłem tam może z dwa czy trzy razy. Pamiętam, to jak przez mgłę. Grałem "Jeźdźców Rohanu" i prezentowałem grę karcianą "Żołnierze Wykleci"...
Lokal powstał w 2007 roku. Było to coś w rodzaju prawicowego klubu. Sporej wielkości mieszkanie, dobrze urządzone w samym centrum Stolicy. Robiło wrażenie. Miejsce teoretycznie było otwarte, każdy mógł przyjść. W praktyce jednak skupiało dość hermetyczne środowisko. Miało to z pewnością swoje plusy i minusy. Dla mnie najważniejszy jednak był fakt, że komuś udało się utrzymać miejsce i organizować w nim całkiem sporo różnego rodzaju spotkań. Niestety do czasu. 23 sierpnia 2011 roku Krzysztof Bosak na swoim mikroblogu napisał:
Dziś oddałem klucze do lokalu przy ul. Nowogrodzkiej 44. Przez ostatnie 4 lata i 2 miesiące prowadziliśmy tam z przyjaciółmi z MW miejsce spotkań, w którym drzwi dla każdej porządnej, prawicowej inicjatywy były zawsze otwarte. Ponad sto różnych dyskusji i projekcji, dziesiątki świetnych ludzi, setki godzin pracy pro publico bono.
Powodem okazał się zwrot kamienicy przez miasto przedwojennym właścicielom. Zdarza się. Szkoda jednak, że pomysł nie był kontynuowany w innym miejscu. Niemniej z wszystkich zasług Krzysztofa Bosaka tę chyba wymienił bym w pierwszej kolejności. 10 lat temu był to dla mnie jasny sygnał, że da się tworzyć własne miejsca kultury, niezależnie od państwa. Trzeba tylko chcieć.
Z czasem jednak zupełnie zapomniałem o N44. Przypomniałem sobie wczoraj. Przez przypadek. Sam nie wiem jak. Jaki z tego morał? Tylko konsekwencja i długoletnia praca pozwala wryć się w ludzką pamięć.