Medialne narracje to temat-rzeka. Trudno się w nich połapać, bo zwykle skrojone są pod jakieś partykularne interesy, a te bywają bardzo różne. Czasem zależą one od "mądrości etapu". We wrześniu 2010 roku J. Kaczyński wysłał list do kilkudziesięciu ambasadorów i 736 europosłów, w którym wezwał UE i USA do zaostrzenia kursu wobec Rosji Putina. Zostało to odebrane jako jątrzenie i prowokowanie do wojny. Tak jakby Putin potrzebował jakichkolwiek prowokacji ze strony Kaczyńskiego. Obecnie część narracji idzie w zupełnie przeciwnym kierunku przedstawiając Kaczyńskiego niemal jako przyjaciela Putina, a już na pewno kogoś, kto z Putinem się dogadał (vide: spiskowa teoria Giertycha). Byłoby to zabawne, gdyby nie fakt, że część ludzi w to wierzy.
A skoro już jesteśmy przy Kaczyńskim, to ostatnie 12 lat było w polskiej przestrzeni medialnej nieustannym utwierdzaniem narracji, że to co wydarzyło się w Smoleńsku było tylko nieszczęśliwym wypadkiem. Każde odstępstwo było kwitowane przypięciem łatki "szur i zwolennik teorii spiskowych". Sęk w tym, że ten niepopularny w Polsce pogląd, jakoby Tupolewowi pomogły rozbić się służby rosyjskie, był całkiem popularny w krajach ościennych - na Litwie, Łotwie, Estonii, Ukrainie. Nikt spośród osób, z którymi o tym rozmawiałem w ciągu ostatniej dekady (od ukraińskich przypadkowych pasażerów po łotewskich znajomych) nie wierzył w "przypadek".
Wczoraj w nocy wysłuchałem przemówienia, które Zełenski wygłosił w Sejmie. Moją uwagę zwróciły szczególnie słowa:
Pamiętamy katastrofę. Straszną tragedię koło Smoleńska w 2010 roku. Pamiętamy wszystkie fakty ze śledztwa i okoliczności tej katastrofy. Odczuwamy, jakie to ma dla was znaczenie. I jakie ma dla was znaczenie milczenie tych, którzy o tym wszystkim wiedzą. Szczegółowo. Ale nadal udaje naszego sąsiada.
Słowa te oczywiście przeszły bez echa. Cóż, nie pasują do narracji. Zwłaszcza, że obecnie każdy chciałby wykorzystać prezydenta Ukrainy do własnych celów (już nawet spotkałem się z poglądem, że Zełenski jest "queer"). Taka sytuacja. Poznacie narrację, a narracja was zniewoli.