Wyświetliła mi się dzisiaj na Facebooku reklama. "Oryginalna srebrna moneta sprzed 400 lat! Cenny srebrny półtorak koronny tylko za 20 zł".
Pod postem dwa rodzaje komentarzy: niedowierzanie, że tak tanio oraz niedowierzanie, że tak drogo. Szczególnie zabawny wydał mi się wpis pewnego historyka...
Cóż, zawsze jest beka, gdy ludzie wypowiadają się na tematy, o których nie mają pojęcia. Choć nie ukrywam, że sam byłem mocno zaskoczony, gdy kilka lat temu udawało mi się kupić "za grosze" monety z XVII wieku. Oferowane przez Skarbnicę Narodową półtoraki licytowałem średnio za 9 zł. Poniżej większa część mojej kolekcji.
Do dziś nie wiem, czy przepłacałem. Podczas licytacji kierowałem się głównie wyglądem i sentymentem (do Inflant). Szczególnie ważne były dla mnie monety bite w Rydze, zarówno przez polskich, jak i szwedzkich królów. Je byłem skłonny kupić nawet 2x drożej. W numizmatyce jednak jest o wiele więcej czynników, które wpływają na wartość monety. Laik nie ogranie. Jak zresztą we wszystkim. Niewiedza kosztuje. Ciekaw jestem ile osób skusi na promocję Skarbnicy Narodowej oferującej "skarb rodzimego mennictwa z XVII wieku".