2 czerwca AD 2019 był ostatnim dniem trwania Królestwa Bez Kresu w Rzeszowie. Gdy się rozpoczął wciąż trwała ewakuacja, na którą wpadł nawet Wielebny Krigers. Przyjechał z Radomia by po raz ostatni spojrzeć na KBK przy Piłsudskiego. Niczym jeże, które pojawiły się na otwarciu i zamknięciu.
Tuż po północy. Kliknij aby zobaczyć w 360 stopniach!
W niedzielę wieczorem znów wstąpiłem do KBK. Wyniosłem kilka drobnych rzeczy. Pozostał już tylko sztandar. I budka strażnicza. Tak mi się przynajmniej wydawało...
Wróciłem w nocy. Udało się jeszcze (bez drabiny) zdemontować lampy, o których zapomniałem. Po raz ostatni rozpaliłem w piecu. W dużej sali pozostały tylko kolumny, które były tu zanim się wprowadziliśmy.
Tuż przed północą. Kliknij aby zobaczyć w 360 stopniach!
Następnego dnia rano oddaliśmy klucze do lokalu. Zwinąłem sztandar. Przetransportowaliśmy też w bezpieczne miejsce pierońsko ciężką budkę strażniczą. Tak zakończył się rozdział rzeszowski KBK. Dobrze, że dzięki GoPro Fusion udało się zachować te ostatnie chwile. Będzie można do nich wrócić za kilka lat...