Czy lipiec będzie rekordowy? Czy wrócą upały? Czy uda się pokonać deficyt Królestwa? - na te pytania wciąż nie znam odpowiedzi. Jedno jednak wiem na pewno. Lipiec będzie bardzo pracowity. Lista rzeczy do zrobienia znacznie się wydłużyła i jeśli uda się zrealizować choćby 20% to uznam to za sukces.
Największym wyzwaniem jest (jak zwykle) remont. Głównie dlatego, że jest ten rodzaj aktywności, którego nienawidzę. Trzeba doprowadzić do porządku magazyn, podpiąć elektrykę, zedrzeć odpadający tynk, pomalować dobre ściany. Im wcześniej się to uda zrobić, tym lepiej, bo potem przyjdzie jesień, pogoda zrobi się kapryśna i wynoszenie rzeczy z magazynu stanie się problematyczne.
Również w głównej części KBK wciąż jest trochę prac do wykonania. Trzeba zrobić coś z podłogą, owinąć grubym sznurkiem lampy (w kuchni udało się wymienić) i jakoś zreorganizować kuchnię, bo trudno w niej utrzymać porządek.
Oprócz remontu do ogarnięcia pozostaje:
- Muzeum Fuszerki i Złodziejstwa (trzeba dodać nowe eksponaty, opisać je na
i dodać kody QR),
- zaprojektować i wydrukować etykiety na Bris Colę i Bris Hibiskusa,
- zmintować NFT z przywilejami,
- zmintować NFT z ceramiką,
- zaktualizować listę nagród rycarowych,
- zrobić nowe instrukcje obsługi KBK (uwzględniając Hive i RCRT) + osobne dot. tylko Hive,
- przygotować i wydrukować jakieś instrukcje w przedsionku i głównej sali, tak by wiadomo było jak działa Królestwo i jak je wspierać.
Osobna lista rzeczy do zrobienia to wydarzenia. Co prawda lekcje polsko-ukraińskie zapełniły nam połowę tygodnia, ale wciąż jest duże pole do manewru. Swoją drogą dobrze byłoby zapraszać na nie Ukraińców, choćby dlatego, że jest to kolejna okazja, aby osłuchać się z językiem.
Pomysłów ogólnie nie brakuje. Oto kilka z nich:
- kontynuacja warsztatów ceramicznych,
- jakieś warsztaty dla dzieci z klockami (z herbertowym motywem miasta),
- spotkania poświęcone kulturze polskiej XXI wieku,
- pokazy filmów z domeny publicznej (otwarte),
- oglądanie Porwania Baltazara Gąbki (zamknięte).
Do tego dochodzą jeszcze moje prywatne plany, czyli:
- powrót do BWSU,
- przetestowanie i wydanie na nowo karcianki Żołnierze Wyklęci,
- modyfikacja Rimlandu,
- praca nad pracą magisterską.
Ogólnie pracy jest sporo. Część zadań zamierzam delegować w ramach kabekowego wolontariatu, ale prawda jest taka, że sama koordynacja tych działań jest pracą na pełen etat, pomimo faktu, że to wolontariat (choć wynagradzany rycarami). Ale nic to. Przywykłem już do tego. Najgorsza jest nuda i poczucie bezsensu, a o to akurat w tym fachu trudno...