Od 24 lutego z Ukrainy do Polski przyjechało 1,2 mln osób. To tak jakby przyjechała do nas cała Estonia. I nie ma co ukrywać jest to ogromne przedsięwzięcie nieporównywalne z żadnym wcześniejszym. Nawet Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie swoją masą (i polską gościnnością) dalekie są w skali od tego, co widzimy teraz. To zaś tworzy problemy logistyczne. Nie ma się co oszukiwać, że państwo nie jest w stanie od razu ogarnąć tak wielu osób. Stąd tak istotna jest pomoc obywateli, którzy robią to na własną rękę.
Skala pomocy jest ogromna. Na swoim Facebooku ciągle widzę ogłoszenia, że ktoś szuka dla kogoś mieszkania. Zwykle po jakimś czasie pojawia się komentarz, że zostało znalezione. Nie każdy jednak korzysta z FB, dlatego postanowiłem podzielić się stroną:
ukrainesupport.net
Niestety jest źle wypozycjonowana i po wpisaniu w Google "support Ukraine" nie pojawia się na pierwszej stronie wyników. Obecnie jest na niej kilka tysięcy ofert z miejscami noclegowymi zamieszczanymi przez osoby chcące przyjąć uchodźców z Ukrainy.
Jest też portal pomagamukrainie.gov.pl, ale niestety nie jest to pomoc natychmiastowa, co już sprawdziliśmy z Solomiją, która zatrzymała się w KBK na jeden dzień. Zarejestrowaliśmy ją on-linowo po tym, jak okazało się, że do punktu na krakowskim dworcu jest bardzo długa kolejka. Niestety w ciągu 24 godzin nie otrzymała żadnej informacji zwrotnej. Ostatecznie miejsce znalazła przez znajomych Ukraińców.
Wniosek jest więc taki, że Państwo Polskie nie wyrabia, ale na szczęście jest sporo oddolnych inicjatyw i jeśli tylko zapuka się w odpowiednie drzwi to pomoc jest udzielana niemal od ręki.