Dziś KBK odwiedziła Kasia z Rygi (). Miałem więc niepowtarzalną okazję porozmawiania po łotewsku i przy okazji sprawdzenia fotograficznej metody nauki języka na sobie samym. A potem przyszedł Lorenzo (
), więc sprawdziłem ją również na Włochu. Oczywiście trudno ocenić efekty bez dłuższej praktyki, ale wydaje się, że nowe zdjęcia dają radę i można z nich sporo wyciągnąć. Z ukraińskim, który jest dość blisko polskiego, może być jeszcze lepiej. Myślę, że jeszcze w tym tygodniu uda się ogarnąć jakiś testerów.
Druga połowa wieczoru z kolei minęła na dalszej analizie starych fotografii z archiwum Jana Wierzbińskiego. Krok po kroku udaje się je poszeregować w grupy. Droga do rozwikłania zagadek jest jednak wciąż długa...