W Rydze nie byłem od blisko czterech lat. Aż trudno mi w to uwierzyć, bo wcześniej (od 2006 do 2018) bywałem na Łotwie każdego roku (przynajmniej raz). Ale cóż, najpierw spadł na mnie remont KBK, potem restrykcje covidowe. Zresztą sami pewno dobrze wiecie, jak to jest - jeśli przerwie się dobrą passę, to potem trudno wrócić.
W końcu jednak wróciłem. W Rydze wylądowaliśmy z o 13.00 czasu lokalnego. Zostajemy do poniedziałku. Po tak długiej przerwie nie mam jakoś szczególnie sprecyzowanych planów. Ot, powdychać łotewskiego powietrza, najeść się "piradziniów", w miarę możliwości spróbować czegoś nowego (dziś w Rimi odkryłem sałatkę serowo-czosnkową, która przypomina bardzo "masło czosnkowe" robione ze startego sera, czosnku i majonezu), porobić dużo zdjęć, odwiedzić antykwariat ze starymi fotografiami, powiększyć kolekcję i (przede wszystkim) spotkać się ze starymi znajomymi.
Tymczasem pozdrawiam z pochmurnej Rygi! Urlop oczywiście nie dotyczy Hive, więc codziennie postaram się przesłać korespondencję z Łotwy. Cóż, przerwanie passy blockchainowego pisania mogłoby mieć poważne skutki...