Co jakiś czas ktoś mnie pyta: kiedy nowa płyta? A ja nie wiem co odpowiedzieć. Nie jest tajemnicą, że zdecydowaną większość mojego czasu pochłania . Czasem uda mi się znaleźć jakiś wieczór (lub raczej noc), by posiedzieć nad muzyką. Problem w tym, że gdy już skończę kawałek, to potem kompletnie nie mam siły, żeby go promować. Jest to wyjątkowo upierdliwy aspekt działalności, którego nie potrafię przeskoczyć. Bo prawda niestety jest taka, że dobre rzeczy same się nie wypromują. Żeby dotarły do mas potrzeba ogromnego wysiłku. Często większego niż ich stworzenie. Ewentualnie boostera w postaci czyiś zasięgów.
Przykład promocyjnego zaniechania: ceramiczne Nosacze NFT, które przy odpowiedniej promocji rozeszłyby się w ciągu kilku minut.
Ostatnio do KBK zajrzał , który mieszka tuż za rogiem. O miejscu dowiedział się w... Amsterdamie od
'a, dla którego Królestwo było przystankiem na trasie z bombardowanego Charkowa do Holandii. Cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz wieść o KBK musi przemierzyć setki kilometrów, żeby trafić do kogoś, kto jest gdzieś niedaleko. Dla niektórych może to być dość dziwne, że
, które wykorzystuje Hive niemal w każdym możliwym wymiarze, na samym Hive (w globalnej skali) jest praktycznie nieznane. Dla mnie jednak nie ma w tym nic zaskakującego. Samo nic się nie wypromuje. A promocja to dodatkowy "etat". Trudno jest tworzyć i promować równocześnie. Dotyczy to zarówno muzyki, jak i pracy społecznej. Zamiast więc pytać "kiedy nowa płyta?" lepiej podać dalej to, co już jest stworzone...