Od wczoraj szafa zawalona jest zdjęciami, które znalazł podczas rozbiórki, ale zamiast wyrzucić je na śmietnik przyniósł je do KBK. Jest ich tak dużo, że zabrakło podłogi, żeby je rozłożyć. Przy czym większość jest dość nietypowego (jak na moje zbiory) rozmiaru 8,5x6 cm. Tylko nieliczne są podpisane. Na szczęście do fotografii dołączone były dokumenty, więc łatwo ustalić tożsamość. Zdjęcia należały do Jana Wierzbińskiego, urodzonego w Inowrocławiu 26 grudnia 1920 roku. Przed wojną mieszkał w Wyrzysku (do stycznia 1940). W czasie wojny był on pracownikiem przymusowym we wsi Słonowice (niem. Schlönwitz) 70 kilometrów na południowy-zachód od Koszalina. Kiedy przeprowadził się do Krakowa jeszcze nie ustaliłem, ale w 1959 roku już tu musiał mieszkać. Wtedy bowiem urodziła się jego córka Maria. Syn Janusz urodził się w 1947 roku w Dobromierzu na Dolnym Śląsku. Poniżej zdjęcie rodziny Wierzbińskich. Wskazuje ono, że Jan Wierzbiński musiał mieć jeszcze jedną córkę, bo wg dokumentów Maria powinna być 12 lat młodsza od swojego brata...
Tymczasem mija prawie doba, jak rozłożyłem zdjęcia na dywanie i zacząłem łączyć je w grupy. Sporo miejsc udało mi się zlokalizować. Wciąż jednak jest to kropla w morzu zagadek... W związku z tym zaczęła mi chodzić po głowie myśl, aby na bazie tych fotografii zorganizować w ... grę kooperacyjną, której celem będzie ustalenie miejsc, tożsamości osób i powiązań między nimi. Myślę, że może to zaciekawić różnych domorosłych detektywów. W najgorszym wypadku, jeśli nikt nie przyjdzie, to zagram w nią sam.