Zgadza się, to nie meritum posta. Kilka lat poźniej wypłynęły do sieci jego konwersacje z 14-latkami (a gość był po 30-tce), więc nawet nie chcę starać się go zrozumieć. Ale tego wtedy nie wiedzieliśmy.
Sedno tej historii jest takie, że jeśli faktycznie chciał pomóc KBK, to najlepsze co mógł zrobić to w ogóle nie przychodzić, bo przez niego ludzie czuli się niekomfortowo. Nie jedna czy dwie osoby, ale większość. Obawiam się jednak, że nie był tego świadomy bo w jego mniemaniu był cool osobą. A do tego nikt mu tego bezpośrednio nie powiedział. Najgorzej jednak, jeśli ktoś wie, że irytuje innych (bo zostało mu to jasno powiedziane), wie że przez niego duża część ludzi czuje się niekomfortowo a i tak (jak na złość) się pojawia. Pytanie brzmi: co trzeba zrobić by zrozumiał, że bardziej szkodzi niż pomaga, odpuścił i przestał przychodzić?
RE: Ludzki problem