W Rydze stoją dwa pomniki - symbole. Pierwszy z nich odsłonięty został jeszcze przed wojną (w 1935 roku) w centrum miasta. To Pomnik Wolności. Ma 35 metrów wysokości i jego zwieńczeniem jest statua Mildy - symbolu Łotwy (można ją zobaczyć też na euro-monetach). "Za ojczyznę i wolność" - głosi napis na cokole.
Drugi pomnik postawiono 50 lat później - w 1985 roku i ma 79 metrów wysokości. To "Pomnik żołnierzy Armii Radzieckiej – wyzwolicieli radzieckiej Łotwy i Rygi z rąk okupantów niemiecko-faszystowskich" zwany potocznie "Pomnikiem zwycięstwa".
Pierwszy pomnik jest centralnym punktem większości łotewskich uroczystości państwowych, drugi - obchodów sowieckiego Dnia Zwycięstwa 9 maja. Przez wiele lat, mimo istnienia niepodległego państwa łotewskiego nic nie dało się z tym zrobić. Pomnik stał a sowieciarze mogli organizować swoje imprezy. Nikt nie chciał drażnić Rosji, która na Łotwie ma spore wpływy. Należy tu mieć na uwadze fakt, że ostatnie wybory wygrała prorosyjska Zgoda. Nie uformowała jednak rządu, bo jako agentura Kremla nie ma zdolności koalicyjnych.
Ale dlaczego o tym wszystkim piszę? Otóż, bardzo możliwe, że tegoroczne majowe obchody pod ryskim Pomnikiem zwycięstwa były ostatnimi. Na Łotwie (w końcu!) znalazła się wola polityczna, aby ukrócić przejawy sowieckiego imperializmu. 12 maja przegłosowano ustawę, która likwidowała prawne bariery demontażu pomnika.
Poniżej reportaż z tegorocznych (być może ostatnich) obchodów "dnia (pa)biedy" pod symbolem sowieckiej okupacji. Prawdziwa "jazda" rozpoczyna się w 3:50. Polecam obejrzeć. Ludzie mówią po rosyjsku, więc nie trzeba znać łotewskiego.