W ubiegłą niedzielę byłem w Damaszku Europy, w tę wybrałem się do Rzeszowa. A w zasadzie to do Łąki, gdzie mieszkają moi teściowie. Jako, że nazwa zobowiązuje, to planowaliśmy z jakiś spacer po łąkach, ale zaraz po moim przyjeździe nastąpiło urwanie chmury i ulewa, która trwała dwie godziny. Tyle dobrze, że niedługo przed powrotem deszcz ustał i nie musiałem nawet wyciągać parasola.
Na dworcu byłem jakieś 20 minut przed czasem. Okazało się jednak, że przyjdzie mi czekać raz tyle, bo pociąg jest opóźniony. Korzystając z tych wyjątkowych okoliczności postanowiłem zajrzeć na Piłsudskiego 8-10, gdzie do 3 czerwca 2019 roku znajdowało się . Niestety kompleks wciąż jest zamknięty na cztery spusty. Nie widać żadnych zmian. Tylko dziedziniec powoli zarasta. Przez jedno z okien zauważyłem, że nasz banner wciąż wisi. Szkoda tego miejsca... Ale cóż, ostatecznie przeprowadzka wyszła nam na dobre.
Poniżej kilkanaście zdjęć z tego nieplanowanego spaceru po Rzeszowie. Ulice były wyjątkowo puste, ale po takiej ulewie nie powinno to nikogo dziwić.