Kilka dni temu w komentarzu do wpisu pt. Gdy się człowiek śpieszy, to się scamer cieszy napisałem, że "najchętniej miałbym przy KBK duży ogród (i garnek pieniędzy) i każdego proszącego [o pieniądze na jedzenie] zapraszałbym do kopania dziur." Przemyślałem jednak tę koncepcję i znalazłem nawet lepszą i prostszą.
Otóż kopanie dziur to nie jedyna praca, którą można zlecić każdemu (bez specjalnych kwalifikacji i umiejętności). W centrum Krakowa jest jeszcze lepsza alternatywa. Chodzi o mury. Tak się składa, że na każdej ulicy znajdziemy jakąś pobazgraną kamienicę. Dlaczego więc nie proponować bezdomnym godziwej zapłaty za zmywanie napisów. Jest to czynność dość żmudna, nieco kosztowna (trzeba mieć preparaty), ale pożyteczna. Trzeba byłoby się tylko dogadać z właścicielami kamienic.
To na razie tylko pomysł i pewno jeszcze przez jakiś czas pozostanie w stadium między bytem a niebytem. Zwłaszcza, że obecnie potrzeby samego KBK nie są w pełni zaspokojone i jeszcze trochę brakuje do stabilizacji. Zapisuję go jednak w blockchainie i kiedyś, gdy zawieją pomyślne wiatry, można będzie do niego wrócić. Choć oczywiście wciąż bez odpowiedzi pozostanie pytanie: czy którykolwiek bezdomny będzie chciał na coś takiego pójść?