Od końca lutego wchodzę w świat wirtualnej rzeczywistości. Powoli. Krok po kroku. Wcześniej spędziłem trzy tygodnie przeglądając Internet, szukając odpowiedniego sprzętu i przyswajając teorię. Teraz nadszedł czas na praktykę. Seria, którą właśnie rozpoczynam, ma być zapisem moich postępów w nauce. Będę dzielił się w niej swoimi spostrzeżeniami i uwagami. Chciałbym by było to swoiste kompendium, które pozwoli osobom zainteresowanym wejść w VR dość lekko, bez konieczności samodzielnego szukania rozwiązań rozmaitych problemów, z którymi musiałem się zmierzyć.
Jak zacząć?
Dla posiadaczy smartfonów najprostszym sposobem na rozpoczęcie przygody z wirtualną rzeczywistością jest zakupienie gogli współpracujących z telefonem. Ich ceny wahają się od kilku do kilkuset złotych. Ja (po dwudniowym researchu) kupiłem okulary BOBOVR Z5 2018 za 238 zł. Są solidne, dość wygodne, mają wbudowane słuchawki i wyglądają całkiem ładnie. Wszystkie recenzje, które oglądałem/czytałem były pozytywne.
Oczywiście jeśli ktoś posiada samsungowego smartfona, to najlepiej kupić specjalne dedykowane Samsung Gear VR 3 z kontrolerem. Co prawda moje gogle też mają "kontrolera", ale zasadniczo jest bezużyteczny. I tu pierwsze ważne spostrzeżenie. Otóż posiadacze iPhonów mają pewien istotny problem. Wszystko przez jedną z aktualizacji, która ograniczyła możliwość działania kontrolerów. Można nimi ściszyć i podgłośnić dźwięk, niestety nie pozwalają wybierać opcji w aplikacjach takich jak Google Cardboard. Przetestowałem dwa najbardziej popularne kontrolery. Oba nie nadają się do VR-u pod IOSem (na szczęście nie były drogie).
Czy warto?
Okulary do smartfona kupiłem, aby móc sprawdzić swoje pierwsze filmy nagrane w 360 stopniach. To taka próba przed dokonaniem właściwego zakupu. Chodzi o gogle autonomiczne Oculus Go (koszt ~1000 zł), które nie potrzebują żadnych dodatkowych urządzeń takich jak komputer czy smartfon. Docelowo mają być one wykorzystane w projekcie Wirtualnego Interaktywnego Muzeum II Wojny Światowej, który ewoluował z akcji German Death Camps.
Siła wirtualnej rzeczywistości tkwi w interakcji. Nie oznacza to jednak, że bez niej VR jest nieatrakcyjny. Przykładem jest powyższy film nakręcony przez niemiecką stację WDR. Obejrzałem go już jakiś czas temu na YT. Możliwość rozejrzenia wydała mi się interesująca, nie sądziłem jednak, że po założeniu gogli odczucia będą tak bardzo różne. Trudno to opisać. VR potęguje odbiór. O wiele bardziej czuć grozę miejsca. Ujęcia z drona pokazują skalę. Obejrzenie tego filmu w okularach przekonało mnie ostatecznie, że rzeczywistość wirtualna to najlepszy kierunek. Być może nie pozwala (jeszcze) trafić do mas, ale Ci, którzy "dotkną" jej, to szybko nie zapomną.
Podsumowanie
Dla użytkowników smartfonów (z żyroskopem) VR jest na wyciągnięcie ręki. Nawet tanie gogle radykalnie zmieniają odbiór filmów w 360 stopniach. Do tego jest mnóstwo aplikacji, które pozwalają na interakcję (tu jednak android ma przewagą nad IOSem). Ale nawet dla zwykłych filmów warto wejść w VR. Jedynym poważnym ograniczeniem jest wytrzymałość naszych oczu. Ja już po 10 minutach czuję zmęczenie.