Co jakiś czas trafiam na Facebooku na dłuższe posty znajomych. Nie są to teksty typu: "O! Śnieg!" albo "Dobry mechanik, ktoś, coś?", ale felietony - analizy, refleksje, recenzje. Część autorów tych wpisów ma nawet swoje konta na Steemicie. I zastanawiam się: dlaczego mimo to publikują na portalu Marka Cukrowej Góry. I nie chodzi mi o sam fakt wrzucania czegoś na FB, ale o "wrzucanie bezpośrednie" tekstów które potem giną. Bo bądźmy szczerzy - odnalezienie po dłuższym czasie postu, który jest tylko tekstem, jest na Facebooku bardzo trudne. Sam kiedyś szukałem jakiegoś starego postu i zajęło mi to godzinę. Zresztą, aby czegoś szukać trzeba o tym wiedzieć, a z algorytmem facebookowym jest duże prawdopodobieństwo, że wpis w ogóle nam się nie wyświetli. Oczywiście kiedyś było inaczej...
Z Facebooka korzystam od dekady. Pamiętam Mafia Wars, quizy i do dziś dnia śmieszy mnie Hitler w poszukiwaniu elektro. Był czas, gdy prowadziłem równocześnie około 20 fanpejdżów i jakoś to działało. Facebook był podstawą promocji wszystkich działań w ramach TMA, FTMiW czy KBK. W pewnym momencie jednak coś się, coś się popsuło i nie było mnie słychać. Wiele osób przestało widzieć na swoim feedzie publikowane przeze mnie posty (zwłaszcza jeśli chodzi o fanpejdże). Zacząłem więc zadawać sobie pytanie: czy jest sens tracenia czasu na pisanie postów na FB? Ostatecznie odpowiedziałem sobie na nie w grudniu 2017 roku i przeniosłem się na Steemit. Od tamtego czasu na Facebooka wrzucam tylko linki. Jest to element mojej wojny podjazdowej przeciwko Cukrowej Górze. Promuj Steem - niszcz FB!
Na początku Steemit był dla mnie fenomenem, który pozwalał monetyzować treść bez użycia reklam. Z czasem jednak zrozumiałem, że zarabianie na artykułach to tylko wycinek możliwości jakie daje ta platforma. Wielu moich znajomych zostało zbanowanych na FB. Mimo to powracają. A potem kolejny ban i kolejny powrót. Coś takiego jak "ban" czy usunięcie konta jest nie do pomyślenia na zdecentralizowanej platformie jaką jest Steemit. Nie ma tu również żadnych algorytmów, które za użytkownika wybierają co ma oglądać. Feed jest ułożony chronologicznie. Jeśli zechcę mogę przejrzeć go całego i nic mi nie umknie. Na Facebooku z kolei wiele razy bezskutecznie próbowałem odnaleźć post, który widziałem kilka godzin wcześniej, a zapomniałem kto go wrzucił.
Od miesiąca testuję płatne reklamy na FB. Wykorzystuję je do promocji wydarzeń w Królestwie Bez Kresu. Większych rezultatów jednak nie widzę. Co więcej dochodzi do kuriozalnych sytuacji, w których nie mogę nawet swobodnie ustawić nazwy wydarzenia.
Jak to możliwe, że "XXVII Noc Planszówkowa w KBK" przeszła, a "XXVIII Noc Planszówkowa W KBK" już nie? Zapewne za wszystkim stoi algorytm, który zlicza duże litery i szkaluje rzymski zapis liczb. Mam jednak nadzieję, że to tylko kwestia czasu i FB skończy jak NK, a na jego gruzach wyrosną zdecentralizowane media społecznościowe wolne od odgórnej, ideologicznej cenzury. Moja wojna w każdym razie już się toczy. Zapraszam do okopu!
PS. Dla mniej zorientowanych: Steem to nazwa zdecentralizowanej bazy danych, która przechowuje treść; Steemit z kolei to nazwa interfejsu. Jednego z wielu. Jeśli kogoś odrzuca prostota Steemita to może skorzystać np. z Steempeak, który ma różne tryby przeglądania postów, m.in. portfolio.