Wczoraj zrobiłem ostatnie zamówienie dla charkowskiego Hive'a czyli Vulyka. Połowa jest już na Biskupiej (wczoraj przyszły resuscytatory, Katonal, opatrunek hemostatyczny, nici chirurgiczne i igły iniekcyjne, dziś odebrałem igłotrzymacze, pudło Paracetamolu kupiłem już jakiś czas temu). Czekam jeszcze na ACC, ostrza skalpelów, kołnierze ortopedyczne i koncentrator tlenu, który stanowi najdroższy zakup i mam nadzieję, że dotrze na czas (wciąż nie został wysłany). Na więcej nie starczyło środków. Wykorzystałem wszystkie płynne tokeny (HBD) i do tego całą swoją płynną (prywatną) rezerwę. Co prawda na jest trochę wpisów, z których nagroda pojawi się w najbliższych dniach, ale są one stosunkowo niewielkie i (raczej) nie zmienią sytuacji na tyle, by móc jeszcze coś dokupić. No niestety czasu jest mało. 24 lub 25 lipca mój chrześniak zabierze sprzęt i wyruszy do Charkowa.
Ale i tak nie jest źle. Łącznie udało się kupić leków i wyposażenia za 3524,31 PLN. Całkiem ładnie, zwłaszcza, że całość została zebrana w około miesiąc. Większość to nagrody z postów. Tokeny otrzymane za pisanie w Ulu zostały zamienione na medykamenty i wysłane do innego Ula. To aż prosi się o opisanie i puszczenie w świat. A przecież nie jest to jedyna akcja pomocowa na Hive...
Co dalej? Na razie czekam na dostawę wszystkich zakupów. Etykiety mam już wydrukowane. W przyszłym tygodniu wszystko spakujemy, opiszemy etykiety, nakleimy je na pudła, które wyruszą w zakupionym (przez Antona) minivanie do Charkowa. Poza tym kontynuacja konwersacji polsko-ukraińskich. Na stronie pojawił się już nowy plan, ale wciąż jeszcze nie wszyscy przysłali swoje kalendarze. No i tak się żyje w tym Królestwie...