Przeglądam Facebooka i zastanawiam się, czy ludzie na serio stoją po stronie gościa, który w imię tolerancji jawnie stosuje przemoc fizyczną, czy po prostu ulegli medialnemu szumowi i nie sprawdzili kogo bronią. Wiem, że czasem trudno oddzielić prawdę od fałszu. Przykładem jest niedawna sprawa pewnej pumy. Wiele osób zaangażowało się w obronę jej opiekuna, nie wiedząc jakich metod używał do tresury. I jak zwykle chodziło o pieniądze. Okazało się bowiem, że puma to całkiem dobry biznes.
Z Michałem Sz. jest podobnie. Z tą różnicą, że tu nie ma żadnych wątpliwości co do faktów. Są liczne nagrania. Bije, niszczy mienie, wzywa do przemocy, wyzywa policjantów. Paragrafy na to są i nie ma żadnej przesłanki, by państwo nie działało. Oczywiście można dyskutować czy środki zapobiegawcze przyjęte przez prokuraturę są adekwatne, ale nie jest to powód by "j**** psy".
Rzecz jasna w całej sprawie nie chodzi o dobro ludzi o takiej czy innej orientacji seksualnej. Wręcz przeciwnie - celem jest podgrzanie atmosfery do czerwoności, tak by wzbudzić negatywne emocje i utożsamić LGBT z agresją małej grupki krzykaczy. Powód jest taki sam jak w przypadku pumy - hajs musi się zgadzać. No i się zgadza. Zajrzałem na zrzutkę Stop Bzdurom. Nikt się z tym nie kryje.
"Państwo nic nie ma, by ci dać ... ble ble ble" mawiają wielcy mędrcy. A my nie mamy takiej spiny i lubimy rozkminiać redystrybucje. W związku z tym zaproponujemy ci udział w eksperymencie polegający na tym, że możesz wpłacić ten hajs (100zł) za kogoś, kto go nie ma na zbyciu.
I oczywiście ktoś może pomyśleć: zazdrości, bo przez 14 miesięcy zebrał na remont KBK 10 razy mniej niż kolektyw w 2 dni. Problem nie tkwi jednak w hojności ludzi, lecz w jej przyczynie. A jest nią kontrowersja. Dotyczy to zresztą i drugiej strony. Wyjechanie na ulice z hasłami budzącymi emocje jest o wiele łatwiejsze niż realna pomoc kobietom, które stoją przed trudnymi wyborami. Każda ze stron zresztą robi z siebie ofiary i bez większego trudu monetyzuje swoje "męczeństwo".
W takich warunkach najłatwiej byłoby mi wybić szybę, w jakimś oknie przy Biskupiej 18 (najlepiej tym, które i tak muszę wymienić), na cegle napisać jakieś mocne hasło i opowiedzieć się po stronie jednego z plemion. Wówczas zapewne uzbierałbym nie tylko na nowe okno, ale na remont całego lokalu. I to w kilka godzin. Dziennikarze sami by dzwonili i nakręcali "interes". Tak to działa. Niestety.
Ludzie, którzy żyją z konfliktów (po każdej ze stron) nigdy nie ustaną w nakręcaniu spirali. To warunek sine qua non ich egzystencji. Zawsze więc będą podnosili marginalne zjawiska do potęgi entej, a gdy ich zabraknie sami sprowokują lub od podstaw je wykreują (tak jak gość, który sam przyczepiał tabliczki "Strefa wolna od LGBT" i je fotografował jako przejaw polskiej homofobii). I oczywiście zawsze będą na uprzywilejowanej pozycji względem tych, którzy dążą do dialogu i realnie pomagają osobom potrzebującym. Taki jest już ten świat. I jedyna dobra droga w tej sytuacji to konsekwentnie robić swoje i nie ulegać medialnej histerii.