Trafiłem ostatnio podczas jakiegoś procesu rekrutacyjnego na pytanie: Może jest coś Twojego autorstwa, co możesz nam pokazać? No i w pierwszej chwili pomyślałem: Hive, tam jest wszystko! Zaraz potem jednak uświadomiłem sobie, że... no właśnie, tam jest wszystko. Choć nie ukrywam, że dla mnie osobiście fakt ten ma ogromną wartość. Hive stał się dla mnie ogromną bazą wspomnień. Dzięki niej jestem w stanie wrócić do genezy większości pomysłów, które pojawiły się w mojej głowie w ciągu ostatnich pięciu lat. W gąszczu tym giną jednak artykuły "ponadczasowe", które warto wyeksponować.
Tu z pomocą przychodzi Dblog, który pozwala na bazie wpisów Hive tworzyć odrębne tematyczne blogi i pokazywać tylko to, co chce się pokazać. Jedyny problem to... wszystko przejrzeć.
No więc od blisko doby siedzę i przeglądam. Życie przewija się jak filmowa taśma. I aż trudno uwierzyć, że tak wiele się wydarzyło przez ostatnie 5 lat. Każdy rok jest inny. Widać to po wpisach i ich tematyce. Panta rhei. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że moje przeczucie z grudnia 2017 roku całkowicie się potwierdziło. Wejście na blockchainową platformę było kamieniem milowym. Wymagało to oczywiście sporo wysiłku, ale dziś dzięki tamtej decyzji raz na ruski rok mogę wziąć udział w jakimś procesie rekrutacyjnym bez jakichkolwiek oczekiwań, że coś z tego wyjdzie. Nie musi. Od biedy jest Hive.