Słowacki i Malczewski. Pierwsze skojarzenie to Śmierć Ellenai, scena powtarzana przez Malczewskiego tak często, że trudno spamiętać wszystkie wersje. Jeden moment w którym skupia się cały dramatyzm wizji Słowackiego. Anhelli pogrążony w rozpaczy przy ciele swojej towarzyszki wygnania, która „była mu siostrą”.
Obróciwszy więc ku Anhellemu szafirowe oczy zalane łzami wielkimi, rzekła Ellenai: umiłowałam ciebie, bracie mój, i opuszczam.
A powiedziawszy, gdzie ją miał pochować, że pod sosną, która była w smutnym parowie, leżeć pragnie, rzekła: czémże ja będę po śmierci?
Oto chciałabym być jaką rzeczą żyjącą przy tobie Anhelli, pajączkiem nawet, który jest miły więźniowi i schodzi jeść z jego ręki po złotym promyku słonecznym.
Jam się przywiązała do ciebie jak siostra i jak matka twoja, i więcéj jeszcze… Ale grobowiec wszystko kończy…
Jest jeszcze trzecia osoba, która łączy się z chwilą śmierci Ellenai, Eloe, pasterka renów, anioł który uniesie później ciało Ellenai.
A wieszli, kto to jest ten Anioł smutny na cmentarzu? Oto się zowie Eloe, a urodził się ze łzy Chrystusowéj na Golgocie, z téj łzy, która wylana była nad narodami.
Gdzie indziéj napisano jest o Anielicy téj i wnuczce Maryi Panny… jak zgrzeszyła, ulitowawszy się nad męką ciemnych Cherubinów i umiłowała jednego z nich, i poleciała za nim w ciemność.
A teraz jest wygnaną, jak wy jesteście wygnani, i ukochała mogiły wasze, i piastunką jest grobowców, mówiąc kościom: nie skarżcie się, lecz śpijcie!
Ona odpędza reny, kiedy przyjdą mech wyciągać spod głowy trupów, ona jest pasterką renów.
Przywyknij do niéj za życia, albowiem będzie na mogile twojéj stąpać przy blasku księżyca; przywyknij do głosu jéj, abyś się nie obudził, gdy mówić będzie.
Anhelli, rozdział XI
Malczewski pozostawił po sobie ogromną ilość rysunków, w tym wiele rysunków dziecięcych. I wśród tych nieporadnych i naiwnych
prac wiele to ilustracje jego lektur, „Pana Tadeusza” ale już także utworów Juliusza Słowackiego Balladyny, Lilli Wenedy i Anhellego. Dziwne lektury miały dzieci w XIX wieku, to zapewne za sprawą ojca, wielbiciela Słowackiego Malczewski zetknął się z jego utworami. Po przybyciu do Krakowa Jacek mógł się utwierdzić w swoim kulcie poety, spotkał wówczas innych jego wielbicieli a jego pierwszym nauczycielem rysunku w Muzeum Techniczno-Przemysłowym był Leon Piccard, który sam brał tematy ze Słowackiego za kanwę swoich obrazów. W niedokończonym obrazie Kordian w podziemiach katedry św. Jana Piccard przedstawił moment, w którym spiskowcy mają podjąć decyzję o zamachu na cara.