Artur Grottger, Wspomnienie z Wenecji, 1867, MNW
Jeżeli ktoś poszukiwałby materiału dla spiskowych teorii w dziedzinie sztuki i kultury, to Grottger, a właściwie to co się dzieje z twórczością Grottgera w III RP wprost idealnie do tego się nadaje. Co więcej, możnaby nwet dojść do wniosku, że polska kultura lepiej się miała w ostatnich latach komuny niż w wolnej Polsce. Wiosną 1988 w TPSP w Krakowie zorganizowano ogromną wystawę Artura Grottgera. Udało mi się ją obejrzeć, wtedy w ogóle nie myślałem, że będę zajmował się malarstwem polskim na serio. Od tamtego czasu żadna wystawa Grottgera nie miała miejsca (a przynajmniej żadna większa). Od tamtej pamiętnej wystawy upłynęło, bagatela, 34 lata i nadal Grottger funkcjonuje tylko jako autor znanych cyklów rysunkowych i kilku obrazów znanych z galerii Muzeów Narodowych. Tymczasem zachowała się po nim ogromna spuścizna, którą przypominała ta pamiętna wystawa. Niestety wydano jedynie spis pokazanych prac zamiast obszernego katalogu, jaki powinien z tej okazji się ukazać. To co wówczas pokazano każe myśleć o nim jako o twórcy mającym na swoim koncie dużo bardziej zróżnicowane dzieła, nie tylko utwory o patriotycznym charakterze, ale także portrety, pejzaże i akty. Tego rysunku nie pamiętałem, na szczęście znalazł się wśród wytypowanych w MNW do digitalizacji.