Olga Boznańska, Kwiaty, 1918, Muzeum Narodowe we Wrocławiu
Kiedyś napisałem, że najciekawszymi obrazami Boznańskiej są jej martwe natury i nic na razie mnie nie przekonało, że jest inaczej. Tak jak Malczewski osiąga szczyt rozwoju swojej sztuki mniej więcej w latach I wojny światowej. A jednocześnie jest to czas, kiedy jej sztuka zaczyna stawać się przebrzmiała. Jeszcze niedawno proponowano jej udział w oficjalnym wyborze sztuki francuskiej, a więc była uważana za jedną z najwybitniejszych francuskich artystek (czy miała rację odmawiając przyjęcia francuskiego paszportu? z punktu widzenia jej interesów na pewno nie, ale kto w Polsce jest jej dziś za to wdzięczny?). A jednocześnie, nawet jeżeli Picasso zachwycał się jej obrazami, to jej zmodernizowany akademizm nie miał szans w świecie sztuki nowoczesnej.