Fascynacja Ignacego Korwin-Milewskiego ludowością jest zadziwiająca. To nie było przelotne zainteresowanie, którego świadectwem pozostało kilka obrazów w kolekcji. To była autentyczna pasja, której źródła chciałoby się poznać, ale można tylko zgadywać skąd mogła się wziąć. Milewski miał w swych zbiorach obrazy różnych artystów malujących ludowe tematy, ale najważniejszy był zdecydowanie Wincenty Wodzinowski. Milewski nie tylko kupował jego obrazy, ale sfinansował budowę jego pracowni, której Wodzinowski miał możliwość malowania wielkich płócien nieustępujących rozmiarami kompozycjom Matejki.
Takich obrazów nie ogląda się często i to niezwykły zbieg okoliczności, że niedawno można je było oglądać na wystawie monograficznej Wodzinowskiego w Muzeum Krakowa. Są na pewno dokumentem zainteresowań kulturą i życiem ludu, ale czy przetrwały próbę czasu jako dzieła malarskie? Niektóre na pewno tak. Nie ma wątpliwości, że przetrwały ją prace Ludwika Stasiaka, malarza mało znanego, chyba tylko dlatego, że nie można zobaczyć jego obrazów w wielkich muzeach narodowych, ale trzeba pojechać do Muzeum im. prof. Stanisława Fischera w Bochni. Jego obrazy przedstawiające Noc Świętojańską są ciekawą próbą przedstawienia nocnego pejzażu, co bez wątpienia lepiej się udało w obrazie Sobótki z 1890 roku niż w dwa lata póxniejszej Nocy Świętojańskiej.