Dürer, Portret Elsbeth Tucher wykadrowany mniej więcej tak, jak w książce Dürer Zbliżenia
Czytam i oglądam teraz album Dürer Zbliżenia Tilla-Holgera Borcherta. Mam nadzieję, że coś o nim uda mi się napisać. Na razie kilka uwag o jednym z obrazów z tego albumu.
Czasem autor bardzo skupia się na szczegółach, ale nie tych które widać na okrojonej (bo taka jest koncepcja serii) reprodukcji. Z notki o portrecie Elsbeth Tucher możemy się dowiedzieć, że sportretowana kobieta trzyma w ręku pierścień. To ważny szczegół bo odnosi się do małżeństwa, z którego okazji powstały portrety jej i jej męża ale nie najbardziej intrygujący. Wzrok oglądającego album przykuwają widoczne wyraźnie litery na jej czepku „MKHIMNSK”. Są one tak wyeksponowane, że na pewno nie były pozbawione znaczenia. Niestety, nie ma o nich żadnej wzmianki w nocie o obrazie i czytelnik może jedynie zgadywać powód, dla którego autor postanowił zachować milczenie w tak intrygującej kwestii. A wystarczyłoby wspomnieć, że do tej pory nie znaleziono wyjaśnienia ich znaczenia. Ale widać autor nie przywiązuje przesadnej wagi do napisów na obrazach (choć rozwiązuje znaczenie „NT” na zapince – inicjałów męża Elsbeth). Pozostawia za to także bez komentarza gubiące się w ornamentach tkaniny 1499, choć wspomina że obraz powstał w tym roku. Przechodzi nad tym do porządku dziennego tak jakby w tym czasie sygnowanie i datowanie swoich prac było czymś naturalnym. Na skutek kadrowania zostaliśmy pozbawieni także napisu jaki znajdował się ponad górną krawędzią zreprodukowanego fragmentu. Dość ważnego, bo zawierającego właśnie nazwisko portretowanej. Autor nie wspomina, że właśnie dzięki temu je znamy. Jego umieszczenie jest faktem wyjątkowym, jeśli pomyśli się ile postaci na portretach z tej epoki, i z czasów późniejszych, nadal nie zostało zidentyfikowanych. Zawarcie tak precyzyjnych informacji w obrazie odróżnia Dürera od innych twórców niemal tak samo jak odróżnia go od nich jego technika malarska.
Dürer, Portret Elsbeth Tucher w całości, Muzeum w Kassel