Jerzy Eleuter Siemiginowski, Jan III Sobieski z synem Jakubem, Muzeum Pałacu w Wilanowie
Każdy kto choć raz w życiu był w Wilanowie z pewnością kojarzy ten portret. Trzeba od razu powiedzieć, z punktu widzenia tego co jest istotą sztuki portretowej, to jest przekazania uczuć, psychiki bądź charakteru modela a nie tylko jego wyglądu jest to obraz nieudany. O tyle to istotne, że niewiele wcześniej malarzem królewskim był w Warszawie Daniel Schultz, który pozostawił portrety, które do dziś zadziwiają prawdą swojego psychologicznego wyrazu. Ale takie jak ten najczęściej bywały portrety reprezentacyjne. Idealizowały władców lub arystokrację i stawały się symbolem statusu społecznego. Czy przejście od prawdy Schultza do dworskiego przepychu Siemiginowskiego to wpływ sztuki powstającej na dworze Ludwika XIV? Sobieski od początku był związany ze stronnictwem francuskim. Ale na szczęście ten obraz to coś więcej niż symbol statusu władcy i jego syna. Jest to świadectwo jeszcze wówczas dość wyjątkowego w Polsce opanowania warsztatu malarskiego. Siemiginowski namalował go kilka lat po zdobyciu pierwszej w historii polskiego malarstwa międzynarodowej nagrody. W 1677 roku został wysłany przez króla do Rzymu na naukę. W 1682 uwieńczył ją zwycięstwem w konkursie w Akademii św. Łukasza.