Kazimierz Mirecki, Jan Długosz nad księgą, 1866
Kazimierz Mirecki nie zrażał się słowami krytyki i nieustannie wysyłał swoje obrazy na wystawy. Krytycy byli bezlitośni. Dziś jego obrazy mogą budzić uśmiech swoją naiwnością i brakami warsztatu, ale na pewno nie całkowite potępienie.