Kazimierz Mirecki, Na łódce w parku, 1878
No dobrze, nie będę przekonywał nikogo, że Kazimierz Mirecki wielkim artystą był, ale za to na pewno był ciekawą postacią! Jak można przeczytać jego biogramie pewne problemy ujawniły się już w Szkole Sztuk Pięknych. Jego profesor Wojciech Korneli Stattler pisał o nim w 1843 roku:
pierwszą próbę rysowania z antyku odbył z trudnością, wszelako ją pokonawszy na zapisanie postępu dobrego zasługuje.
Nie lepiej było później, ale Mirecki czuł się artystą, i na pewno nim w końcu został!
Pod koniec życia Mirecki znany był w kołach artystycznych Warszawy jako «stary artysta». Był on charakterystyczną postacią; w nekrologu „Kuriera Warszawskiego” napisano: «wszyscy go tu w środowisku artystycznym pamiętamy doskonale, niesłychanie typową, sympatyczną postać drobnego staruszka o białych zupełnie, ale bujnych i pięknie w pukle wijących się, długich włosach».
Autorka biogramu w PSB Róża Biernacka podsumowuje, że był „romantykiem, idealistą, rozkochanym w sztuce aż do fanatyzmu, lecz nie mając wielkiego talentu «szczytu rojeń swych nie osiągnął»”.