Wojciech Gerson, Dzieci góralskie (Przysięga na szarotkę), 1867, MNS
Muzea zajmują się dziś dziesiątkami różnych działań. Walczą o publiczność i starają się przyciągnąć jej uwagę. A w ciągu ostatnich mniej więcej dziesięciu lat (w Polsce przynajmniej), dzięki możliwościom jakie daje technologia, zaczęły udostępniać kolekcje cyfrowe. I to jest najważniejsza rzecz jaką mogą i powinny w tej chwili robić. Jestem o tym święcie przekonany, nie tylko dlatego że sam się tym zajmowałem od początków digitalizacji zbiorów muzealnych w Polsce, ale dlatego że sam korzystam z opublikowanych baz danych innych muzeów i nie wyobrażam sobie uprawiania historii sztuki bez nich. Jak to jest robione to inna sprawa, z pewnością dominuje mieszanka ignorancji i traktowania digitalizacji jako piątego koła u wozu, przydatnej tylko o tyle o ile można wyciągnąć kasę z jakiegoś grantu. Ale to można poprawić, grunt że muzea zaczęły udostępniać swoje zbiory (niestety zdarza się, że bazy już raz udostępnione znikają, pytanie czy takimi przypadkami nie powinna się zajmować prokuratura, w końcu na ogół szły na nie publiczne pieniądze?).
Ku swojemu zdziwieniu zobaczyłem, że Muzeum Narodowe w Szczecinie także zaczęło udostępniać swoje zbiory online. To świetna wiadomość bo zbiory malarstwa polskiego w Szczecinie są bardzo ciekawe i jeszcze niezbyt dobrze znane. Część to dawny przekaz z Muzeum Narodowego w Warszawie, część to zakupy i dary. Udostępniony zbiór nie ogranicza się oczywiście do malarstwa polskiego. Na razie dostępnych jest 314 obiektów, ale są wśród nich niezwykłe dzieła!
Henryk Siemiradzki, Wiosna, 1889, MNS