Ten post musi obejść się bez obrazka bo po pierwsze nie wszyscy lubią jego obrazy, po drugie chyba wszyscy wiedzą jak wyglądają, a po trzecie… żaden tekst nie wytrzymałby konkurencji z obrazem Beksińskiego, nawet na małej reprodukcji. O dziwo, bo konferencję wymyśliliśmy dość późno, zjawiło się sporo dziennikarzy i to zadających pytania! Co prawda Piotr Dmochowski nie był do końca usatysfakcjonowany kiedy pytania z sali się skończyły. Okazało się po prostu, że większość dziennikarzy chciała porozmawiać z nim osobiście. Ciekawe pytanie o chronologię obrazów (której wystawa nie bierze pod uwagę właściwie) zadał dziennikarz „Gazety Polskiej”. Piotr Dmochowski wyjaśnił, że w czasie gdy utrzymywał znajomość z Beksińskim artysta nie datował swoich obrazów a jedynie oznaczał je oznaczeniami literowymi, które tworzył przy pomocy specjalnej tabeli. Gdy zaczęła się przerwa w ich kontaktach Beksiński wrócił do datowania obrazów. Zdaniem Piotra Dmochowskiego Beksiński za swój najlepszy obraz uważał pracę, której nadano później tytuł Katyń. Czy artysta by się zgodził z taką interpretacją? Zawsze od nich uciekał. Ale Katyń nie był dla niego tylko wydarzeniem z książek historycznych. W Katyniu zginął jego ojciec chrzestny. Może nie tylko ten jeden jego obraz można byłoby tak nazwać.