Jeszcze raz Krzyżanowski i Peremyl. Żona z matką w salonie. Krzyżanowski nasycał swoje wnętrza intensywnością całkiem różną od fin-de-sieclowych niuansów i mgieł. Łączył wrażliwość na wrażenia kolorystyczne z pewnością ręki, jaką mieli tylko nieliczni. Jest w tym obrazie mnóstwo szczegółów, które warto odkryć przyglądając mu się dokładnie. Lustro, w którym przypadkiem odbił się żyrandol, kwiaty na konsoli czy kapelusz słomkowy z niebieską szarfą i te wspaniałe portfenetry. Tu też na pierwszym planie jest starość, jeszcze nie zaawansowana, jak w przypadku portretu Pelagii Witosławskiej ale już widoczna.