Konrad Krzyżanowski, Portret żony z kotem, 1912, Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu
Dla tego jednego obrazu warto wybrać się do Opola. Na pamiętnej wystawie autorstwa Elżbiety Charazińskiej i Łukasza Kossowskiego „Koniec wieku” (niedługo minie od nie trzydzieści lat), mimo ogromnej liczby dzieł najwybitniejszych artystów ten obraz był gwoździem programu. Oczywiście to zasługa kota i jego jarzących się oczu, które przykuwaja uwagę każdego. Ale nie tylko. Krzyżanowski, wykształcony na Akademii Petersburskiej, z której uciekł do Monachium zdążył w Petersburgu poznać twórczość Andersa Zorna, która wywarła na niego decydujący wpływ. Krzyżanowski jest właściwie powszechnie uważany za malarza związanego z Młodą Polską, ale tu ten związek jest co najmniej nieprosty. Był co prawda blisko związany z Przybyszewskim, ale już wtedy gdy Przybyszewski wyjechał z Krakowa. Jego malarstwo też jest bardzo kosmopolityczne, nie ma w nim w ogóle wątków narodowych (jeżeli nie liczyć portretu Piłsudskiego). I styl też już jest bliższy ekspresjonizmowi niż dekoracyjnej secesji. Może więc Krzyżanowskiego tak jak Wojtkiewicza i całą Grupę Pięciu należałoby traktować już całkiem osobno od Młodej Polski.