Leon Wyczółkowski, Bajka, 1899, MNW
Bardzo lubię ten pastel, choć jego (prawdopodobny) temat nie budzi zbyt miłych skojarzeń. Jak napisał Piotr Czyż:
Być może jest to postać Zimy występująca w tatrzańskiej legendzie o dzielnym Giewoncie. Giewont, syn Smoka i Magury, miał czterech braci i siedem sióstr. Postanowił, że zostanie rycerzem i będzie strzegł swojego rodzeństwa. Najpiękniejszą z jego sióstr, Osobitę, pokochał król Mróz rządzący ziemią Północy. Nie mógł on jednak zbliżyć się do Osobity, gdyż dostępu do niej bronił dzielny Giewont. Mróz namówił Zimę, by rozkochała w sobie rycerza, a sam zmroził ziemię pod jego nogami, po czym go powalił. Obalony Giewont zasnął, a Zima pogrążona w żalu otuliła jego ciało śnieżną pierzyną.
Nie ma w legendzie mowy o tym, że Zima zamieniła się w szczyt górski, ale Wyczółkowski przedstawił jej ciało trochę tak jakby szkicował łańcuch gór. Co pasowałoby do wdowy po Giewoncie.
Pastel ten łączy się z szeregiem prac Wyczółkowskiego dotyczących mitu Śpiących Rycerzy, którzy gdy się przebudzą przyniosą Polsce wolność. Na wystawie Księga Stanu Rycerskeigo znalazł się obraz ściśle z tą grupą dzieł związany, choć odnoszący się do tradycji celtyckiej Skamieniały druid.