Jacek Malczewski, Portret Adolfa Dygasińskiego, 1905
Nazwa tego obrazu wprowadza w błąd. To wcale nie zwykły portret ale scenka, w której Dygasiński gra główną rolę. A rola niewiele bardziej drugorzędna przypadła ptakom siedzącym na krzaku, które być może przyszły pisarz i dziennikarz szkicuje. Zbyt mało uwagi poświęca się temu niezwykłemu spotkaniu dwóch wybitnych indywidualności – Dygasińskiego i Malczewskiego. Malczewski namalował ten obraz trzy lata po śmierci Dygasińskiego. To kolejne wspomnienie z dzieciństwa. Dygasiński został jego guwernerem niedługo po studiach w Szkole Głównej w Warszawie i na Uniwersytecie Karola w Pradze. W międzyczasie wziął udział w Powstaniu Styczniowym. Czy to właśnie Dygasiński miał największy wpływ na obraz Powstania jaki wyrył się w umyśle Malczewskiego? Już w Krakowie Dygasiński nadal sprawował pewien nadzór nad edukacją Jacka i zdawał relacje jego ojcu. W jednym z listów pisał:
„Rozumiem tego chłopca dobrze, wszakże byłem piastunem jego moralnym także i zatapiałem wzrok mój w jego duszy z miłością, a widząc cenne skarby, lękam się aby go z nich nie złupiono lub nie zamieniono na fałszywe szkiełka tych prawdziwych gwiazdek nieba. Moim obowiązkiem jest bronić uczniów moich przed tą powodzią materialistyczną z jednej strony, brudzącą wszystko czego się tknie, a z drugiej przed faryzejstwem wobec Boga i ludu bożego; bo pierwsze uważam za zwierzęcość, drugie niżej może jeszcze i gdzież tu szukać dopiero człowieka między tak smutnymi krańcami! Ten bluźni a inny okłamuje Boga samego.”