I znowu mamy okazję żeby obejrzeć prace artystów, których zdążyliśmy poznać z wcześniejszych odsłon projektu. To już czwarta część cyklu który będzie trwał jeszcze siedemnaście lat. Coraz częściej myślę, o znaczeniu czasu tworzenia dzieła, które umyka kiedy obcujemy z ukończoną pracą. W skończonym dziele (zwykle) nie widać ile trudu kosztowało artystę.
Przypomniał mi się w związku z tym projektem Roman Opałka, który od 1965 do 2011 tworzył "obrazy liczone" tzn. malował na obrazie kolejne liczby stopniowo dodając do farby coraz więcej bieli. Poszedł chyba dalej w abstrakcji, to jest stworzeniu dzieła pozbawionego jakiegokolwiek sensu, niż inni abstrakcjoniści, bo w obrazach abstrakcyjnych zawsze jakichś znaczących kształtów można się dopatrzyć. Tym razem artyści także zgodzili się na projekt, który będzie trwał wiele lat, ale w przeciwieństwie do Opałki, chcą malować obrazy, które mają sens.
Obrazy Beaty Stankiewicz co roku zachwycają, tak samo jak wielu innych artystów na tej wystawie. Właściwie co chwila stawałem jak wryty z podziwu.
Taki wieloletni projekt już teraz pozwala postawić pytanie o rozwój uczestniczących w nim artystów. Czy w jego trakcie rozwijają się bardziej ich umiejętności? Czy coś innego, czy stają się innymi ludźmi i to zaczyna być widać w obrazach?
Ale ten projekt to nie tylko wystawa. To także szansa aby wyposażyć polskie kościoły w nowe dzieła sztuki sakralnej. Kiedy kończy się wystawa wszyscy emocjonują się gdy ktoryś z pokazywanych obrazów trafi do kościoła. Z tym nie jest łatwo. Prawdę mówiąc sam nie wyobrażam sobie niektórych z pokazywanych na wystawie obrazów w kościele w funkcji obrazu kultowego. Ale niektóre na pewno tak.
A więc jeżeli nie trafią do kościołów to może powinny trafić do muzeów? Myślę, że w końcu tak się stanie. Bo ten cykl wystaw już stał się wydarzeniem, w sztuce polskiej przynajmniej. Na razie pewnie obrazy będą pokazywane na kolejnych wystawach, które są coraz częściej organizowane, więc szansa na zobaczenie dzieł z projektu w oryginale jest całkiem spora, nawet jeśli nie mieszka się w Warszawie.
Nie śledziłem reakcji krytyki. Nie wiem czy mainstreamowe media zauważą tę wystawę. W końcu to co jest tu pokazywane jest całkowicie pod prąd głównego nurtu sztuki współczesnej, więc nie mają one żadnego interesu aby o tym pisać.
Pytanie, czy ta obojętność nie pójdzie dalej i czy artyści biorący udział w projekcie nie zostaną obłożeni anatemą i galerie państwowe i prywatne pozostające w głównym nurcie nie zamkną się przed nimi definitywnie.
Ale może wcale już im na nich nie zależy? Teraz widać jak na dłoni jak bardzo wtórna i po prostu nudna jest tak zwana "sztuka nowoczesna". Przypomina się tytuł starej książki Milana Kundery Życie jest gdzie indziej. Tak, "nowoczesne" galerie z uporem godnym lepszej sprawy próbują reanimować trupa sztuki nowoczesnej, nie zauważając że życie trwa w takich miejscach jak podziemia katedry na Pradze.
Więcej na filmie, który przygotowała Teologia Polityczna
Artyści: Ignacy Czwartos, Jacek Dłużewski, Wojciech Głogowski, Krzysztof Klimek, Jacek Hajnos OP, Jarosław Modzelewski, Bogna Podbielska, Beata Stankiewicz, Grzegorz Wnęk, Karolina Żądło.