Olga Boznańska, Portret Henryka Sienkiewicza, 1913, Muzeum Narodowe w Krakowie
Ten portret Sienkiewicza jest uważany za jedno z arcydzieł Boznańskiej. I rzeczywiście jako obraz jest świetny. Boznańska wypracowywała swój własny swoisty "kanon" portretu męskiego co najmniej od portretu Paula Nauena, za który zdobyła medal w Wiedniu. Ale czy udało się w tym obrazie to za co szczególnie była ceniona, albo wręcz przeciwnie, odrzucana, to znaczy bezwzględne wydobycie w rysach modela prawdy psychologicznej o tej postaci? Mam wrażenie, że artystka malując ten obraz zachowała się dużo bardziej powściągliwie niż w innych przypadkach. Może nie chcąc w żaden sposób zaszkodzić pisarzowi, którego na pewno ceniła, wolała ograniczyć się do takiego, dość oficjalnego ujęcia? Pozostają tylko domysły, dlaczego ten portret właściwie nic nie mówi o charakterze portretowanego.
A może wyjaśnienie jest dużo prostsze? Boznańska była znana, z tego że pracowała nad swoimi obrazami bardzo długo. Portrety wymagały wielokrotnych sesji, a trudno sobie wyobrazić, żeby tak płodny twórca, udzielający się społecznie, mógł sobie pozwolić na długotrwałe pozowanie. Może Boznańska po prostu Boznańska korzystała… z fotografii! Niestety liczni badacze jej twórczości całkiem pominęli w swoich pracach tę kwestię, mimo że w archiwum artystki jest bardzo dużo fotografii jej modeli.