Czytam fantastyczną antologię polskiej krytyki artystycznej z drugiej połowy XIX wieku. Jednym z tekstów jest słynny Malarstwo i krytyka u nas Stanisława Witkiewicza. Najkrócej można scharakteryzować jego wystąpienie jako frontalny atak na krytyków hołdujących akademickim wzorcom. Jednak ostrze jego krytyki było skierowane właściwie przeciw wszystkim, którzy mogli być podejrzani o jakiekolwiek odchylenia w kierunku idealizmu, nie tylko o stricte akademickiej proweniencji. Szczególną wściekłość Witkiewicza wzbudził Henryk Struve i jego teoria symboliki barw (skądinąd bardzo interesująca). Witkiewicz szczególnie pastwi się nad analizą kolorystyczną postaci Wielkiego Mistrza i próbach wybrnięcia przez Struvego z paradoksu znaczenia bieli oznaczającej niewinność lub śmierć. Witkiewicz odrzuca całkiem ewentualność używania przez Matejkę barw w celach symbolicznych. Strój Wielkiego Mistrza nie mógłby zostać namalowany w innych barwach, bo właśnie taki był w rzeczywistości. Tak jakby Matejko nie mógł go namalować po prostu w zbroi. Postać Wielkiego Mistrza jest symbolem zakonu i całej jego działalności, której kontynuatorem w czasach Matejki były Prusy, wówczas już część dopiero co zjednoczonych Niemiec.