Tadeusz Dobrowolski, przedwojenny dyrektor Muzeum Śląskiego w Katowicach miał zapewne powody aby nie być pewnym swojego losu w czasach stalinowskich. W czasie wojny zaczął pisać historię malarstwa polskiego, którą kończył w latach pięćdziesiątych. Pierwszy tom Nowoczesnego malarstwa polskiego ukazał się w 1957 roku, już po odwilży, ale autor może nie dowierzał wygłaszanym po październiku deklaracjom i nie usunął z tekstu obowiązkowych kontrybucji na rzecz jedynie słusznej ideologii marksizmu-leninizmu. Czasami widać, że to tylko lukier, którym zwyczajowo były garnirowane niemal wszystkie prace naukowe wydawane w PRL-u aż do czasów okrągłego stołu, ale nieraz ma się wrażenie że czerwony pająk skutecznie usidlił swoją ofiarę i że rzeczywiście autor wierzył, albo usilnie starał się wierzyć, w to co pisał.
W początkowej części rozdziału Malarstwo w okresie powstania styczniowego i pozytywizmu daje obraz klasowej struktury społeczeństwa polskiego i jednoznacznie określa kto był postępowy a kto wsteczny. Tropi też, zgodnie z zasadami materializmu dziejowego, ujawniające się sprzeczności:
Popieranie przez pozytywizm gospodarki kapitalistycznej, z drugiej zaś strony właściwe jego wyznawcom wyostrzone często widzenie nędzy mas społecznych, pogłębione przez ustrój - to jedna z charakterystycznych sprzeczności występujących w okresie drugiej połowy stulecia.
Pozytywizmu z marksistowskiego punktu widzenia nie można całkiem odrzucić, ale nie można też zaakceptować.
Ideologia pozytywizmu powowodowała bowiem różne zjawiska ogólne, przybierające rozmaite postacie i maski. Na terenie Warszawy i Królestwa rezygnacja z koncepcji zbrojnych ruchów niepodległościowych była przynajmniej kompensowana rozwojem gospodarczym, zakładaniem fabryk, rozkwitem przemysłu i handlu. W Galicji natomiast realizowano zaledwie pierwszą część pozytywistycznego programu, to znaczy rezygnowano z walki zbrojnej, lecz nie dbano o gospodarcze podniesienie kraju. W związku z tym także sztuka kształtowała się odmiennie. W Krakowie rozwijało się bowiem przede wszystkim malarstwo historyczne.
Istotnym problemem w sztuce tego okresu był dla autora problem „schyłkowości i naturalizmu”, poświęcił mu bowiem osobny podrozdział.
Wsteczne na ogół poglądy estetyczne warunkowały wprawdzie charakter malarstwa drugiej połowy wieku, ale odnosiło się to głównie do sztuki uprawianej przez starszych, zacofanych w owym czasie artystów, do których jednakże dołączali się również i młodsi.
Dobrowolski istotnie podporządkował swoją opowieść marksistowskim zwidom i uprzedzeniom:
Przyjęcie kryteriów ideologicznych, umożliwiających wykrycie istotnej dwunurtowości, a nawet wielonurtowości malarstwa, prowadzi do innej systematyki niż kryterium malarskiego gatunku. Przy zastosowaniu kryteriów ideologicznych linia podziału będzie przebiegała inaczej. Przetnie na dwie części różne gatunki malarstwa, zarówno gatunek historyczny, jak rodzajowy. Przy zastosowaniu tego drugiego kryterium podziału młody Matejko i Kotsis znaleźliby się we wspólnym obozie postępu, a Juliusz Kossak, Brandt, Loeffler i Kostrzewski (w późnej fazie twórczości) po drugiej stronie demokratycznej barykady.
Dobrowolski unika jednoznacznej kwalifikacji czy Powstanie Styczniowe było wsteczne czy postępowe. Obszernie omawia twórczość Artura Grottgera zwracając uwagę także na „polityczno-społeczną świadomość” twórcy. Widział w nim artystę przenikniętego duchem humanitaryzmu.
Grottger należał do tego typu artystów, dla których treści ideowe dzieła były sprawą fundamentalną. Właściwa mu dyspozycja do dramatyzowania przedstawień skłaniała go do stosowania antytezy, do tematowych przeciwstawień w rodzaju: pożegnanie i powitanie czy walka i pojednanie. W szczególności Pojednanie, przedstawiające leżących obok siebie dwóch poległych żołnierzy - polskiego i rosyjskiego – posiada przejmującą wymowę i rzuca charakterystyczne światło an ideowe, ludzkie horyzonty artysty.
Ocena Grottgera z punktu widzenia marksistowskiej teorii sztuki nie jest łatwa, bowiem
Sztuka Grottgera kryje w sobie wyraźne sprzeczności.
Aby rozwinąć ten temat tak jak na to zasługuje potrzeba by obszernego artykułu, ale to już nie w tym miejscu. Dość powiedzieć, że omawiając licznych twórców drugiej połowy XIX wieku Dobrowolski, w rozdziale posiadającym Powstanie Styczniowe w tytule, robi wszystko aby zignorować ten problem i jego znaczenie dla rozwoju polskiej sztuki.