Wczoraj w Galerii Piotra Bernatowicza na Nowym Mieście w Warszawie miała miejsce bardzo gorąca dyskusja.

W spotkaniu z twórcą pokazywanych teraz w galerii obrazów Sławomirem Marcem wzięło udział liczne grono miłośników sztuki. Galeria była pełna a rozmowa, mimo nieustannego wkraczania na obszar dość hermetycznej filozofii, bardzo wciągająca. To zasługa prowadzących Piotra Bernatowicza i znanego rzeźbiarza i krytyka sztuki Jana Stanisława Wojciechowskiego, ale także bardzo aktywnej publiczności, która wypełniła szczelnie całą galerię (zabrakło krzeseł).
Spotkanie było zatytułowane „Duchowość w abstrakcji”. Rzeczywiście, obrazy Marca na pierwszy rzut oka wydają się "zwykłymi" kompozycjami abstrakcyjnymi, jednak w rzeczywistości mają one bardzo konkretny temat. Jest nim horyzont, a właściwie horyzonty, bo na większości obrazów namalował je jeden pod drugim.

Horyzont posiada ogromny ładunek symboliczny. Otacza nas od urodzin do śmierci i właśnie tę symbolikę wykorzystuje w swoich pracach Sławomir Marzec. Jego obrazy mogą być punktem wyjścia do rozważań o granicach ludzkiej egzystencji i współczesnej płynności sensów. Kiedy po dwóch godzinach wychodziłem z galerii dyskusja trwała w najlepsze. Wzięli w niej udział także Andrzej Biernacki i Joanna Winnicka-Gburek. Kwestia czy mamy do czynienia z obrazami abstrakcyjnymi czy nie, jaką duchowość mogą one wyrażać, jakie formalne problemy są z nimi związane zaangażowała rozmówców i pewnie spotkania trwało jeszcze długo.
