Fot. Skarabeusz CC 3.0
Wykonywanie fresków wymaga wyjątkowych umiejętności. Nie każdy malarz jest w stanie sprostać wymaganiom jakie stawia ta technika. A wykonywanie ogromnych fresków jest dziełem ponad siły dla większości z nich. Koniec XVII wieku był czasem tryumfu dekoracji stiukowej. Barok stawał się coraz bardziej „barokowy”. Rolą malarza było wpisanie się w powierzchnie pozostawione przez twórców sztukaterii. Dankwart stworzył arcydzieło – jedno z najbardziej niedocenianych w Polsce. Rzeczywiście, aby je dokładnie obejrzeć potrzebna jest lornetka a mało kto wybiera się na Jasną Górę z lornetką aby oglądać freski.
Jak to się stało że Dankwart, Szwed, co prawda zadomowiony na Śląsku, otrzymał tak prestiżowe zamówienie jak dekoracja świątyni przylegającej do kaplicy Matki Bożej? Według autorek hasła w Słowniku Artystów Polskich Zuzanny Prószyńskiej, Zofii Rozanow i Ewy Smulikowskiej
Dankwart przybył do Częstochowy prawdopodobnie z polecenia rezydującego w Oławie na Śląsku królewicza Jakuba Sobieskiego, którego z bpem Franciszkiem Ludwikiem łączyły bliskie więzi rodzinne.
Dankwart wykonał wszystkie freski w latach 1694-1695. Miał on posiadać niezwykłą umiejętność szkicowania wprost na tynku. Nie tracił zatem czasu na przenoszenie rysunku z wcześniej przygotowanych kartonów. Freski w prezbiterium przedstawiają Historię Krzyża Świętego, w nawie głównej znalazły się: Maria Panna Apokaliptyczna, Maria Panna rozdawczyni łask, Oblężenie szwedzkie, Dziękczynienie Jana III i Marii Kazimiery za wiktorię wiedeńską. W lunetach wizerunki cudów zdziałanych za przyczyną Matki Boskiej (według Liber Miraculorum) w tym Autoportret Dankwarta „ukazujący go w momencie uratowania z topieli herezji” (Dankwart był protestantem, który nawrócił się na katolicyzm). Dankwart wykonał także freski na sklepieniu prezbiterium Kaplicy Matki Bożej ale przeniesiene na osobne tablice zachowały się w złym stanie. Jego freski znajdują się jeszcze w refektarzu i prawdopodobnie w zakrystii.
Czy gdy pracował pamięć o oblężeniu Jasnej Góry była jeszcze żywa? Wydaje się że tak. Który z obrońców klasztoru mógł jeszcze żyć? Trudno oprzeć się wrażeniu, że jego obecność i praca mogła być traktowana jako forma ekspiacji za Potop.
P.S.
O tym jak słabo znane są jasnogórskie freski świadczy ta historia. Nota bene opisywany w niej fresk jest pierwszym od góry na dołączonym zdjęciu i nietrudno go zidentyfikować.