Witold Pruszkowski, Wiosna, 1887, Lwowska Galeria Sztuki
Nie wszystkie obrazy Pruszkowskiego dają się obronić. Wiosna wydaje się dziś nieznośnie naiwna w zestawieniu dwóch postaci: umierającej Zimy i pełnej radości, nadchodzącej Wiosny. Dlatego oglądając dawne malarstwo lepiej wyzbyć się skłonności do oceniania i spróbować zrozumieć jak mogliby odbierać je współcześni Witolda Pruszkowskiego. Kazimierz Bartoszewicz, bliski przyjaciel Pruszkowskiego, potrafiący jednak pisać o wadach innych jego obrazów, tu nie miał żadnych zastrzeżeń:
Na obrazie były dwa pejzaże i dwie postacie kobiece. Wśród zimowego pejzażu zarysowała się martwa, jakby ze śniegu i lodu ulepiona postać „zimy” tającej, topniejącej pod silnemi promieniami słońca, padającemi na jej twarz. Nagle ten zimowy pejzaż przemieniał się w wiosenny, pełen woni, kwiecia i zieloności, na którego tle młoda dziewczyna, o ciele jędrnem, świeżem, tchnącem młodością, rzucała ciekawie na świat oczami wesołemi, upajała się życiem, powietrzem, przeczuciem zbliżającej się rozkoszy. Była to „Wiosna”, wyszła z kolebki kweiciem umajonej.