Gdybyście zobaczyli plakat anonsujący taką wystawę pewnie poszlibyście dalej, bo czemu miałby kogokolwiek interesować jakiś Roberto Longhi i jego kolekcja. Oczywiście organizatorzy nie zrobili takiego błędu i reklamowali najbardziej znany obraz na wystawie czyli Chłopca ugryzionego przez jaszczurkę Caravaggia.
Zawsze warto Caravaggia zobaczyć, ale wystawa była czymś znacznie więcej niż tylko pokazem Caravaggia w towarzystwie kilku mniej znanych, w domyśle gorszych, obrazów innych Caravaggionistów.
Roberto Longhi był właśnie tym człowiekiem, dzięki któremu zachwycamy się dziś Caravaggiem. Kiedy na początku XX wieku pisał poświęconą mu pracę magisterską niewielu kojarzyło jego nazwisko, choć pewnie trudno było nie zwrócić uwagi na jego obrazy w rzymskich kościołach.
Wypadałoby przeanalizować wszystkie lub prawie wszystkie z pokazanych obrazów, Lorenza Lotta - „lepszego luministę od Vermeera” - niezwykłego Świętego Sebastiana Giacinto Brandiego, Dawida z Goliatem Lanfranca i wiele innych, ale może ktoś głębiej zajmujący się sztuką włoską to zrobi. Pozostanie katalog, do którego na pewno często będzie się zaglądać.
Giovanni Lanfranco, Dawid i Goliat, ok. 1617