Już dawno miałem zamiar odwiedzić dom Leightona w Londynie. Leighton jest artystą znanym powszechnie dzięki jednemu obrazowi - Flaming June. Obraz wypłynął na aukcji w latach 60. i dzięki panującej wówczas obłędnej modzie na sztukę abstrakcyjną, nie wzbudził niczyjego zainteresowania. Więcej rozumu niż znani kolekcjonerzy mieli kuratorzy muzeum w Ponce w Puerto Rico. Za niewielkie pieniądze kupili obraz, który rozsławia ich kolekcję na całym świecie.
Kilka lat temu obraz wrócił do Anglii na wystawę Prerafaelitów, chociaż Leighton należał do grona twórców akademickich, z którymi prerafaelici teoretycznie walczyli. Ale, jak widać, akademicy potrafili sobie ich idiom przyswoić.
Dom Leightona warto zobaczyć, chociaż kolekcja tam obecna nie jest zbyt obszerna, niemniej znalazłem kilka świetnych obrazów. Ale najważniejsze są oryginalne orientalizujące wnętrza, które malarz wykorzystywał w swoich by obrazach.
W domu Leightona trwają obecnie dwie bardzo ciekawe wystawy prezentujące dwie prywatne kolekcje prerafaelitów.