Dzięki panie Kaczyński. Zdjąłeś z rynku sporo ofert w oczekiwaniu na ten program, a ceny zaczęły rosnąć. Oczywiście ja nie spełniam warunków na ten program, bo po prostu swego czasu kupiłem mieszkanie na miarę ówczesnych potrzeb. Nigdy nie miałem pętli na szyi. Zwolnienie z pracy nie doprowadziło mnie do zawału, bo miałem poduszkę finansową i normalną ratę. No, ale teraz już tanio mieszkania nie kupię albo w ogóle.
Niestety w Polsce mamy opozycje, która zamiast rozwiązywać problemy, licytuje się z rozwiązaniami naczelnych twórców #pisflacji. Panie Tusk kredyt 0% i dopłata do najmu 600zł, czy pan postradał zmysły? Mieszkania pójdą jeszcze bardziej w górę, cena najmu pójdzie w górę. To rozwiązuje problem?
Jest jedno rozwiązanie, które bardzo pomogłoby w sprawach mieszkaniowych w Polsce, ale ono nie jest takie spektakularne, a wręcz spowodowało by opór w części społeczeństwa. Takie, które nie spodobałoby się elektoratowi PiS, w który najwyraźniej PO/KO próbuje wycelować.
Mianowicie ~1,8 milionów mieszkań stoi pustych. Część z tych mieszkań nie jest wynajmowana, bo po prostu w Polsce mamy ochronę wynajmującego, a właściciel nie ma żadnych praw. Latami nie da się odzyskać własnej nieruchomości. Jak masz mieszkanie po rodzicach, to trzymasz je dla dzieci jako pustostan, bo po co masz się latami męczyć z nieuczciwym najemcą.
Oczywiście w Polsce dyskutuje się o podatku od pustostanów, a nie o zwiększeniu ochrony wynajmującego. Wygodnie tak przerzucać obowiązek utrzymywania cwaników / nierobów na obywateli.
Na rynku mieszkaniowym mogłoby być dużo więcej mieszkań. Cena najmu mogłaby spaść. Ludzie chętniej decydowaliby się na wynajem niż kupno, więc ceny mieszkań nie mogłyby rosnąć.
No niestety polegliśmy. Nie chcieliśmy też wyprowadzać się na drugą stronę miasta, a sytuacja na rynku jest jaka jest, a rządzących nie mamy od rozwiązywania problemów, tylko od wygrywania wyborów i kręcenia wałków.
Trzeba było się rodzinie zebrać i wygospodarować miejsce na dodatkowe biurko. Na szczęściem odbyło się to kosztem niepotrzebnych zabawek (i tym samym regałów). Choć zrobiło się niestety trochę bardziej "przytulnie".
Zabawki zebrane na strychu czekają do zawiezienia do przedszkola.
Pomarudziłem, ale musiałem odreagować porażkę, przemeblowanie i składanie mebli ;)