Chciałem w tym momencie napisać post o nowych obostrzeniach w związku z Covid-19, ale zobaczyłem w krótkim czasie dwie informacje i po prostu muszę gdzieś wypluć swoje emocje.
Zacznę od spraw ogólnych. O moim podejściu do aborcji już raz napisałem, ale minęło od tego czasu co najmniej kilka miesięcy, więc powtórzę. Osobiście jestem za tym (tj. jest to moje wymarzone stanowisko), by każda kobieta miała możliwość wyboru do pewnego miesiąca, czy chce urodzić czy nie. Nie wiem, do którego miesiąca "można" to zrobić (nieprzypadkowo objąłem to cudzysłowem, jedna strona oburzy się o taką możność, druga nie, ale lepszego nie znam) bezboleśnie dla dziecka. Nie jestem lekarzem, ale chciałbym by matka mogła świadomie podjąć decyzję, czy chce urodzić lub nie. Jestem też za tym, by ludzie, w tym przypadku rodzice, byli odpowiedzialni za swoje decyzje i nie blokowano ich przed skutkami tychże. Powiecie - to trzeba się było zabezpieczać, pilnować się etc. No, trzeba było, zgadzam się, ale życie jest różne.Czasem jest to wpadka, czasem błąd. Może i jestem cyniczny, ale wierzę w mniejsze i większe zło. Jeśli dziecko ma się wychowywać w wybitnie ciężkich warunkach, ma się urodzić z jakimiś władzami, pochodzi z gwałtu, to może lepiej pozostawić ten wybór rodzicom?
Może powinniśmy otworzyć nasze kliniki i robić to w cywilizowanych warunkach, a nie wypychać kobiety za granicę? Wiem, dużo mówię o odpowiedzialności, zgadzam się konieczność przyjęcia dziecka na świat, to logiczna konsekwencja seksu i odpowiedzialność. Ale równie często mówię o tym, że ludzie popełniamy dużo błędów i kłócimy się o różne rzeczy. Jak słusznie zauważył kiedyś Rafał Ziemkiewicz, spór o aborcję jest odwieczny. Raczej się go nie da rozwiązać. Można natomiast pójść w społeczną edukację i lepszy dostęp do informacji. To najlepszy sposób rozwiązywanie wszelkich problemów i patologii społecznych. Przykład może nie na miejscu, ale w Portugalii rozwiązano problem z większością narkotyków w banalny sposób - ludzie, którzy mają problem z narkotykami i przesadzają z ich użyciem, dostają pomoc psychologiczną lub psychiatryczną i pomaga im się wyjść na prostą. Drugi, tym razem bliższy temu, problem patologicznej biedy w środowiskach czarnoskórych, tj. tych, którzy są współuczestnikami zamieszek w USA. Może zamiast karać czarnoskórych za drobne przestępstwa i wpychać ich do więzień, powinno się ich masowo edukować? Z tego co słyszałem w jednym z programów Pitu Pitu, gdzie się wypowiadał ekspert od USA, działa w niektórych stanach - z młodocianymi, zagubionymi ludźmi rozmawia psycholog i doświadczony członek gangu, który wyrwał się z tego światka przestępczego. Taki człowiek jest o wiele większym autorytetem dla młodego chłopaka oraz przemawia do niego językiem przez niego zrozumiałym. Człowiek, który wie co zyskał i co stracił. Analogicznie można zapewnić takie rozmowy kobietom, które kusi perspektywa aborcji i "pozbycia się problemu" (znowu, nieprzypadkowo ujmuję to w cudzysłowie). Coś podobnego i proporcjonalnie większego, bo w końcu mowa o 2 ludzi, można zrobić ws. aborcji.Reasumując, najchętniej zachowałbym kompromis aborcyjny, a nawet rozszerzył listę możliwości dla kobiet.
Totalne blokowanie przerwania ciąży jest złe. Choćby z tego powodu, że część kobiet wyjeżdża zagranicę lub gdy jest to dla nich ograniczone (jak to było w paru krajach, że kobiety z widoczną ciążą miały zakaz wyjazdu zagranicę), to doprowadzają do wypadków, które tym się kończą. Z dużo gorszym skutkiem dla kobiety. Tacy ludzie potrzebują zrozumienia, a nie potępiania. Jeśli rozmowa nie da skutku, to cóż, przymus niewiele pomoże. W ekstremalnej sytuacji, jak kobiecie nie włączy się instynkt macierzyński, to może nawet nienawidzić swojego dziecka. Nie wspominając o tym, że zajmowanie się takimi rzeczami, gdy panuje pandemia, jest kolejnym, celowym wkurzaniem ludzi. To zwykłe granie na emocjach i cyniczne wykorzystywanie i rozgrywanie ludzi, nazywając to bardzo delikatnie. Inna sprawa, to Kaja Godek, która jak zwykle musiała dojebać do pieca swoją kretyńską wypowiedzią.
A teraz parę zdań do ludzi z grupy pro-life. Rozumiem Wasze argumenty, z większością się z nich zgadzam. Ba, mimo swojego wolnościowego podejścia, może nawet zbyt wolnościowego, zgadzam się z nimi bardziej niż z tymi z drugiej strony. Tylko że Wasza postawa jest przeciwskuteczna. Wierzę, że częścią z Was kieruje autentyczne dobro i nie każdy z Was, jest fanatykiem jak Gaja Płodek, ale świat nie jest taki prosty. Jeśli chcecie coś zmienić długotrwale z pozytywnym skutkiem, to lepiej jest edukować ludzi i dać im wybór, przynajmniej póki co. Problem nie jest taki czarno-biały, życie takie nie jest, a przynajmniej część z Was tego nie dotyka. Podobnie jak w przypadku osób rozważających aborcję, którzy są w stanie w pełni trzeźwo myśleć, bo mają w sobie "pewien problem".
Kończąc, najchętniej wprowadziłbym też prawo karania więzieniem ludzi, którzy zmuszają kobiety do przerwania ciąży lub jej utrzymania. Wy sobie pogadacie, namówicie tę osobę do zmiany, a potem to ona często zostaje z problemem i cierpi podwójnie - z powodu zrobienia z siebie głupca i faktu posiadania lub nie swojego dziecka.
Ps. ciekawe, co by było, gdyby organizacje lewicowe debatowały by sobie na temat konieczności zakazu religii katolickiej na terenie Polski. Ciekawe, jak bardzo wtedy by was zapiekła pupa.