Około 2 tygodnie temu, moje dwie koleżanki napisały na swoim wallu na Facebooku, że polecają mini-serial "The Queen's Gambit". Z racji, że obie mają dobry gust, to zaproponowałem swojej dziewczynie, że go obejrzymy w weekend. Pierwszy odcinek spodobał się, więc obejrzeliśmy pozostałe sześć do końca weekendu.
Serial opowiada o osieroconej dziewczynce, która po wypadku samochodowym trafia do sierocińca. Może się mylę, ale wydaje mi się, że choruje na autyzm. Przemawia za tym to, że jest wybitnie genialna w jednej dziedzinie, ale nie radzi sobie w pozostałych (szczególnie społecznych i socjalizacyjnych) sprawach. Nie umie złapać kontaktu z rówieśnikami, nie ma o czym z nimi gadać, rozmawia głównie ze starszymi od siebie lub ludźmi również grającymi w szachy. Poza tym jest wybitnie uparta - to samo w sobie nie jest cechą autystyków lub ludzi cierpiących na zespół Aspergera, ale z tego co widziałem po różnych przypadkach + czytałem w internecie, to jest to jedna z cech autyzmu. Beth odkrywa grę będąc w piwnicy u dozorcy, zafascynowały ją figury oraz szachownica. Starszy pan początkowo nie chce z nią grać i stara się ją wyrzucić przy każdej nadarzającej się okazji, ale z czasem przekonuje się i uczy ją podstawowych zasad. Pomijając szachy i autystyczną bohaterkę, to kolejnym ważnym wątkiem serialu są alkohol i narkotyki. Serial pokazuje, negatywne i pozytywne skutki obu. O negatywnych nie powiem ze względu na spoilery, ale jeśli chodzi o te pozytywne, to odpowiedni poziom ich zażycia i delikatny głód narkotykowy, zwiększają zakres naszej percepcji oraz wyczulają nasze zmysły.
Jeśli chodzi o bohaterów i wcielających się w nich aktorów, to wielu z nich autentycznie polubiłem. Mówię tu o czarnoskórej koleżance, Panu Shaibelowi, mamie głównej bohaterki i samą Beth Harmon. Zwłaszcza te dwie ostatnie - Marielle Heller wypadła bardzo przekonywująco w roli beztroskiej kobiety żyjącej w starej Ameryce. Nie będę udawał, że się znam, bo być może bym się pomylił (a seriale Netflixa nie zawsze są 100% zgodne z realiami historycznymi, jeśli dzieją się w przeszłości), więc powiem dość ogólnie - serial świetnie pokazuje kobiety z dawnych lat. Mało tego, serial świetnie oddaje stylistykę tamtych czasów - budynki, stosunek do alkoholu, relacje między ludźmi, ich zachowania, nie wspominając o klimatycznej ścieżce dźwiękowej. Na moje wyróżnienie zasłużyło Main Title - bardzo epicki i mocny utwór, który idealnie nadałby się na świetny battle-theme do "Fullmetal Alchemist", "Hunter x Hunter" lub zbliżonego do nich Shounena. Szczególnie początek, który jest tak podniosły i donośny, że nadawałby się idealnie do jakiegoś cliffhangera. Jeden z najlepszych pojedynczych utworów, jakie słyszałem w ciągu ostatnich lat, pasuje do naszej bohaterki, gdy ta odpali swój poważny tryb i zacznie masakrować swoich oponentów. Nawiązując do aktorek i Japońskich komiksów dla nastoletnich chłopców, gdy ta piosenka wchodziła na ekran, to czułem się jakbym widział kilka połączonych ze sobą pojedynków między Meruemem, a Komugi (dla kontekstu dla nieznających komiksu - taki Superman tamtego uniwersum w zestawieniu z ulicznymi bohaterami DC i niewidoma dziewczynka, która umie po prostu genialnie grać w japońską wersję szachów). W dużej mierze dzięki temu, że nasza autystyczna bohaterka widziała pole i figury na suficie, sceny podobne do tych widzianych w "Hunter x Hunter". Anya Taylor-Joy świetnie wcieliła się w rolę zagubionej, autystycznej dziewczyny. Zachowuje się odpowiednio nieporadnie, jest introwertyczna, preferuje poważniejsze towarzystwo, rozumie wszystko w maszynowy sposób, ma też trudności z okazywaniem emocji, ale gdy tylko odpali swój poważny tryb, to emanuje od niej potężna aura i siła woli wykuta ze stalowej ambicji. Jej wzrok sprawia, że widz skupia całą swoją uwagę na niej i egzekucji, której zaraz dokona. Równie dobrze, choć z zupełnie innego powodu, wypadła matka, która ją przygarnęła. Jest sympatyczna, szczerze dobra, ale niestety jednocześnie głupia, naiwna i chorująca na alkoholizm. Mimo swego uzależnienia, to nie była to nadmiernie toksyczna postać. Wprost przeciwnie, to taka sympatyczna kobieta, która co prawda zazwyczaj nie zrozumie nic z ciut bardziej skomplikowanych rzeczy, ale zawsze oferuje ciepłe słowo, zrozumienie lub pomoc w jakimś ograniczonym zakresie. Dorociński wypadł całkiem nieźle, ale miałem wrażenie że gra odrobinę zbyt drewniane. Rozumiem, że na pewnym etapie poziomu gry ludzie przejawiają podobne cechy siłą rzeczy (większe skupienie, zauważalnie lepsza kontrola emocji i słów), ale nasz polski aktor trochę przeszarżował. Nie jest jednak źle, rola była dobra i również było od niego czuć silną aurę, choć zdecydowanie słabszą niż w przypadku Beth.
Reasumując, świetny mini serial dla wszystkich fanów szachów, produkcji mocno stawiających na rywalizację między postaciami, jak i przede wszystkim miłośnikami dobrego show. "Gambit Królowej" sprawia dużo frajdy i jest tak dobry, że trudno nie obejrzeć wszystkich odcinków jak najszybciej. Ode mnie 9/10.